poniedziałek, 1 maja 2017

115. Podsumowanie kwietnia

Nie było mnie tutaj dość długo, jeśli spojrzeć na wcześniejszą częstotliwość wpisów. Dopadł mnie mały kryzys, nie tylko książkowy - choć na tej płaszczyźnie czuję się najgorzej. W końcu udało mu się uporać z lekturą, którą męczyłam od dawien dawna, ale jakoś nie czuję chęci sięgnięcia po kolejną książkę. Co robić? Zdecydowanie pisać. Od jakiegoś czasu mam wielką wenę, jeśli chodzi właśnie o pisanie. Niestety, z bólem serca muszę odłożyć twórcze pisanie na rzecz pisania pracy badawczej... 

W kwietniu przeczytałam tylko 3 książki, które dały mi 1210 stron. Już pierwszego dnia tego miesiąca przeczytałam "Faktotum" Bukowskiego (recenzja tutaj), a później chwyciłam za "Słoneczne miasto" Tove Jansson. Recenzję planuję opublikować w środę. Ale to właśnie ta książka tak zniechęciła mnie do czytania. A skoro już nie miałam chęci, postanowiłam jakimś cudem dokończyć "Obietnicę krwi". Brain McClelland męczył mnie już od kilku miesięcy, a nawet nie byłam w połowie. W tym miesiącu się do niej przyssałam, chcąc za wszelką cenę odłożyć książkę na półkę i zakończyć historię z Prochowymi Magami. Coś się jednak zmieniło na dobre i pierwszy tom faktycznie odłożę na półkę, ale z niecierpliwością będę polować na tom drugi. Recenzja na blogu pojawi się najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu. Oprócz tego rozgrzebałam też dwie książki na studia, ale jeszcze ich nie dokończyłam. 

Niechęć do książek to jedno, choć to zaledwie połowiczne wytłumaczenie, dlaczego przeczytałam tak niewiele. W święta nie czytałam chyba w ogóle - od rana do nocy siedziałam z rodzicami, wlepiając wzrok w telewizor. Obejrzałam 27 filmów. Z tego już jestem zadowolona, chociaż w puli znalazły się jedynie dwa filmy, które miałam na swojej liście tytułów do obejrzenia - mowa oczywiście o fińskich obrazach "Człowiek bez przeszłości" i "Akuszerka". Wśród tego były też moje dwa ukochane filmy, czyli "Wywiad z wampirem" i "Królowa potępionych". Źródła poniższych plakatów pochodzą z filmweb.pl


Na blogu działo się wyjątkowo niewiele. Opublikowałam 7 postów - dwa muzyczne przekładańce (tu i tu), dwie recenzje ("Faktutum" i "Za garść amuletów"), nowości na stosiewpis o układaniu książek na półce oraz podsumowanie marca

A jak wypadł Wasz kwiecień?


18 komentarzy:

  1. 27 filmów? To więcej, niż ja przez ostatnie dwa lata chyba:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalnie też bym tak powiedziała, ale w moim domu czas wolny i spędzany razem to właśnie filmy, nierzadko beznadziejne :D

      Usuń
  2. O matko ile filmów! Ja już nie pamiętam kiedy ostatni raz oglądam jakiś film. :D Co do książek też tak mam często.. U mnie tylko 2 przeczytane książki. :)
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już dzisiaj trzeci... Ale to nie moja wina, że w mojej rodzinie to sposób na wspólne spędzanie czasu :D
      Co do książek - ja się cieszę, że wczoraj skończyłam jeszcze "Obietnicę krwi", bo inaczej to zestawienie wyglądałoby okropnie.

      Usuń
  3. Kwiecień chyba miał to do siebie, u mnie również był on niezwykle biedny. Tylko dzięki temu, że parokrotnie jeździłam po 7h autobusem w jedną stronę udało przeczytać mi się całkiem sporo książek. Niestety czytanie to jedno, ale na pisanie i publikowanie notek na blogu całkowicie zabrakło mi czasu. Mam nadzieję, że maj będzie bardziej owocny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam więc kciuki za mój i Twój maj :)

      Usuń
  4. Zazdroszczę tylu obejrzanych filmów. Moje zaległości w tej dziedzinie wołają o pomstę do nieba. Wczoraj obejrzałam 3 i na tym pewnie koniec na długi czas. A kryzysem czytelniczym się nie przejmuj, sam musi minąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie - moje też. W tym właśnie rzecz, że kiedy oglądam filmy z rodziną, to nie nadrabiam zaległości.

      Usuń
    2. Może następnym razem uda Ci się przemycić coś ze swojej listy do obejrzenia :)

      Usuń
    3. Już mi się udało w tym miesiącu ;)

      Usuń
  5. Dużo filmów :D Ja rzadko kiedy oglądam, nie wiem czy w kwietniu chociaż jakieś 2 czy 3 obejrzałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalnie też tak by to u mnie wyglądało :D

      Usuń
  6. U mnie kwiecień był bardzo bogaty czytelniczo, udało mi się przeczytać łącznie 27 książek. Obejrzałaś sporo filmów :).

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 27?! To niemal jedna książka na dzień!

      Usuń
  7. Dawno mnie u Ciebie nie było! W kwietniu tak jak Ty obejrzałam akurat "Wywiad z wampirem" i "Zakładnika z Wall Street" i oba były ok, ale dla mnie bez szału. Za to akurat kwiecień był dla mnie owocny w książki, bo przeczytałam 12, a trzy z nich były opasłymi tomiskami po 700 stron. Ale na przykład w listopadzie miałam totalny książkowy zastój i przeczytałam wtedy... Dokładnie JEDNĄ książkę. :P Tak to bywa, że nie ma weny i już. Idę czytać recenzję "Słonecznego miasta". :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja oba filmy widziałam już wcześniej. "Zakładnik" jest dla mnie kiepski, ale akurat rodzice oglądali. Z kolei "Wywiad" to jeden z moich ukochanych filmów.
      Zazdroszczę Ci więc kwietnia. Ja obecnie czuję się chyba tak, jak Ty w listopadzie.
      Mam nadzieję, że dotarłaś do "Słonecznego miasta".

      Usuń
    2. Uczciwie muszę przyznać - w "Wywiadzie" jakoś nie umiałam się wczuć, znaleźć. Nie wiem na czym to polegało, może oglądałam go w niesprzyjających warunkach po prostu, ale kompletnie jakoś nie weszłam w ten klimat.
      E tam, na pewno się za chwilę odkujesz, a poza tym nic na siłę, nie mówiąc o tym, że czasu zdecydowanie nie zmarnowałaś. ;)

      Usuń
    3. No tak. "Wywiad" ma swój klimat. Ja oglądałam go setki razy, ale czasami też mnie nudził. Dobre warunki to podstawa.
      Właśnie, że czas zmarnowałam, żeby było śmiesznie. Ale co tam :D

      Usuń