10/13/2021

10/13/2021

265. Goliarda Sapienza "Spotkanie w Positano"

265. Goliarda Sapienza "Spotkanie w Positano"


Trudno się opowiada o wielkiej miłości, kiedy się kończy, zwłaszcza o miłości narodzonej tak dawno temu. 

Positano to miejsce absolutnie wyjątkowe. Kamieniste zbocza, oprószone domkami z kolorowymi dachami. Skały przebijające spomiędzy intensywnej zieleni drzew oraz różu kwitnących krzewów. Słońce nadające Morzu Tyrreńskiemu niezwykłej głębi. To wszystko robi niezwykłe wrażenie, kiedy mija się kolejne piętra zabudowy, jadąc krętymi, wąskimi drogami. 

Nie bez przyczyny na miejsce powieści Goliarda Sapienza wybrała właśnie Positano. Choć jest to Positano odrobinę inne - starsze, mniej turystyczne, mniej zabetonowane. Kameralne i włoskie. To właśnie w takich okolicznościach poznają się dwie niezwykłe kobiety, będące swoim przeciwieństwem. 

Goliarda Sapienza w niezwykły sposób przedstawiła miasto, którego już nie ma. Plastyczne opisy kolorowego miasteczka łapią za serce, nawet jeśli są odrobinę przydługie. Przedstawiony obraz jest bardzo filmowy, także ze względu na wątki autobiograficzne. 

Obraz dotyczy nie tylko miejsca, ale przede wszystkim ludzi. Autorka z niezwykłą lekkością oddała pełnie włoskiego społeczeństwa - relacje ludzi w małym miasteczku oraz ich wzajemne uwikłania. Historie tych ludzi są różne, a każda z nich na swój sposób jest ciekawa, przy czym ich portrety psychologiczne są znakomicie zarysowane. Jednocześnie każdy z nich jest wyraźną indywidualnością i częścią zbitej grupy. 

Ta historia nie miałaby sensu, gdyby nie dwie zupełnie odmienne kobiety. Różne charaktery, różne kultury, różne sposoby życia, różne poglądy, różne historie, różne potrzeby - a mimo to rodzi się między nimi specyficzna więź silnej przyjaźni. To właśnie na ich przyjaźni oscyluje cała powieść, choć ich przyjaźń przybiera różne formy. W ich relacji jedno pozostaje niezmienne - spotkania w Positano. 

Ta opowieść jest wyjątkowa, choć nie należy do łatwych. Trudne historie życia dwóch tak różnych kobiet, intrygi, zagadki, morderstwo, miłość, romans i upadek bogatej włoskiej rodziny to tylko niektóre smaczki "Spotkania w Positano". 

Wydawnictwo: Mova
Data wydania: 28.07.2021
Liczba stron: 206
Ocena: 7/10

10/10/2021

10/10/2021

264. Victoria Mas "Bal szalonych kobiet"

264. Victoria Mas "Bal szalonych kobiet"


Czemu powszechnie akceptuję się wiarę w Boga, a potępia wiarę w duchy? 

Choroby psychiczne od zawsze budzą emocje, a historia pokazuje, że chorzy byli traktowani różnie - najczęściej, niestety, w sposób uwłaczający człowiekowi. Mam wrażenie, że mimo powszechniejącej wiedzy z zakresu zdrowia psychicznego, pomoc psychiczna lub psychologiczna w książkach fabularnych jest mocno demonizowana. Jak to jest w przypadku "Balu szalonych kobiet"? 

W tej powieści krzyżują się losy kilku kobiet z różnych grup społecznych. Punktem łączącym ich historie jest budzący niepokój wszystkich paryżanek szpital Salpêtrière, który specjalizuje się w leczeniu kobiet chorych psychicznie. Pacjentki w nim zamknięte, zazwyczaj już nigdy nie zaznają wolności. To więzienie, w którego korytarzach rozbrzmiewają krzyki, płacze, śmiechy obłąkanych. 

Victoria Mas w sposób zdumiewający nakreśliła obraz ówczesnego społeczeństwa paryskiego i francuskiego w ogóle - szczególnie ważnym aspektem jest sposób traktowania ludzi innych, odmiennych, a w szczególności kobiet, które nie podporządkowywały się władzy mężczyzn. Rewelacyjnie przedstawiła stereotypy, na których bazowały zachowanie i poglądy ludzi z tamtej epoki. Największą przyczyną  mojego zachwytu jest jednak udana próba zaprezentowania dominujących teorii mniej lub bardziej naukowych oraz modnych sposobów leczenia. 

Autorce udało się również uchwycić klimat szpitali psychiatrycznych. Chociaż szpitalowi Salpêtrière daleko do miejsca przytulnego, to nie został on przedstawiony jako wrota piekieł. W zależności od pacjentki, mógł on stanowić nawet dom, którego nigdy nie miała. Victoria Mas postawiła na rzetelną kreację, bez dodawania elementów rodem z horroru. 

Jestem oczarowana kreacją bohaterek tej powieści, ich portretów, tak bardzo odmiennych historii, sytuacji, w których się znajdowały. Każda pacjentka zmaga się z innymi problemami psychicznymi, a niektórych z nich zdecydowanie nie można nazwać chorymi - ich problemy są zdecydowanie innej natury, jednak zostały wykluczone przez społeczeństwo. Autorka zadbała o relacje łączące zamknięte kobiety, a także ich więzi rodzinne i kontakty z personelem szpitala. 

Czytelnik zderza się z bolesną prawdą, którą poznają także pacjentki - bardzo często to ludzie z zewnątrz, ich bliscy, są gorsi od samego szpitala. To oni zdecydowali się je izolować, zamknąć przed światem, pozbawić możliwości życia. To społeczeństwo odebrało im możliwości wyrażania i bycia sobą. Na tym tle dokonują się przemiany w niektórych bohaterach, a wątek zmian w powieści został poprowadzony w sposób naturalny i niewymuszony. 

Na uwagę zasługuje również element fantastyki, bardzo kluczowy w odbiorze całej książki. Został on ciekawie wpleciony w fabułę - czytelnik sam nie wie, czy opisywane zdarzenia są prawdziwe, przez co ostatecznie doświadcza pewnego rodzaju utraty zdrowego rozsądku. 

Zdecydowanie polecam "Bal szalonych kobiet". To jedna z najlepszych przeczytanych przeze mnie książek,  nawiązujących do chorób psychicznych i rozgrywających się w szpitalach psychiatrycznych. 

Wydawnictwo: Mova
Data wydania: 29.09.2021
Liczba stron: 240
Ocena: 9/10

10/09/2021

10/09/2021

263. Alex Michaelides "Boginie"

263. Alex Michaelides "Boginie"

Alex Michaelides wzbudził moje zainteresowanie "Pacjentką", która zapadła mi w pamięci przez obrazowość scen i niepokrywającym się z rzeczywistością wyobrażeniu o pracy psychoterapeuty. Emocje jednak zostały, więc z podekscytowaniem sięgnęłam po nową powieść autora - "Boginie". 

Marianna Andros jest terapeutką, która angażuje się wyjaśnienie zagadki zabójstw na Uniwersytecie w Cambridge. To miejsce jest jej szczególnie bliskie - to właśnie tutaj studiowała i spędziła cudowny czas z przyszłym mężem, który prawie rok temu tragicznie zginął. Teraz w Cambridge studiuje młodsza siostra jej męża, która od zawsze jest jej bliska. Nie może stracić także i jej, więc za wszelką cenę chce ją chronić - ryzykując nawet własne życie. Marianna wie, że zabójcą jest charyzmatyczny wykładowca Edward Fosca. Musi to tylko wszystkim udowodnić. 

Przyznam, że jestem zachwycona klimatem tej książki - akademicki świat, intryga, zagadka, nawiązania do kultury antycznej, klimat prestiżowej uczelni i studenckiego życia. Autor ponownie złapał mnie za serce wyjątkową atmosferą i obrazami, które zostaną ze mną na długo. Wiele scen zapada w pamięci przez ich plastyczność, wręcz filmowość. 

Historia jest tak ułożona, że czytelnik ma w głowie kilka pomysłów na zakończenie książki, mniej lub bardziej sugerowanych przez autora. Do ostatnich chwil można spodziewać się wręcz do bólu przewidywalnego scenariusza. Alex Michaelides jednak gra na emocjach i w najmniej spodziewanym momencie zaskakuje czytelnika, przez co książkę odkłada się w sporych emocjach. 

Kilka nieprawdopodobnych zbiegów okoliczności, infantylnych splotów losu, sporych naciągnięć i sprzecznych informacji czynią tę opowieść odrobinę mniej realną i prawdopodobną. Nie czynią jej jednak, oczywiście, całkowicie nierzeczywistą. Ciekawostką w fabule na pewno jest nawiązanie do przypadku tytułowej pacjentki z poprzedniej książki. Uwielbiam takie zabiegi i w "Boginiach" zadziałał on bardzo dobrze.

Jestem zaskoczona, że w przypadku "Bogiń" zawód terapeuty nie jest demonizowany i stawiany w złym świetle. To, mając na względzie obecne standardy wydawnicze, naprawdę jest niezwykłe. Niestety, od ostatniej powieści wiedza autora o zawodach z zakresu zdrowia psychicznego zwiększyła się w stopniu niewystarczającym. Owszem, jest lepiej, ale wykonujący zawód wciąż nagminnie popełnia fundamentalne błędy w sztuce i opiera się na dziwnych tezach. Nie są zachowane podstawowe standardy pracy terapeuty, ale przez częściowe ograniczenie praktycznego wątku zawodu Marianny, nie jest to aż tak kłujące w oczy. 

Uważam, że "Boginie" są ciekawą propozycją na jesienną lekturę. Jest to dobra i wciągająca powieść, która z pewnością umili wieczory wielu czytelników. Fabuła jednak nie rekompensuje mi niedociągnięć i braku kluczowej wiedzy o zawodzie kilkorga głównych bohaterów. "Pacjentka" swoją nietuzinkową historią niwelowała ten niesmak, "Boginie" nie mogą się tym pochwalić. 

Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 29.09.2021
Liczba stron: 367
Ocena: 6/10

9/29/2021

9/29/2021

262. Sohn Won-pyung "Almond"

262. Sohn Won-pyung "Almond"


Gdy ktoś się smuci twoim smutkiem, to powód do radości. 

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda życie bez emocji? Wyobraźcie sobie najważniejsze sytuacje z Waszego życia, ale pozbawione radości, smutku, strachu, wstydu. Wyobraźcie sobie, że nigdy się nie zakochujecie, nikogo nienawidzicie, nikogo się nie boicie. Wyobraźcie sobie, że nigdy do nikogo się nie uśmiechacie i nigdy nie płaczecie. To dość dziwne życie, prawda? 

Sohn Won-pyung w książce "Almond" idealnie przedstawia życie bez emocji i uczuć. Główny bohater powieści - Seon Yunjae cierpi na aleksytymię, czyli zaburzenie emocjonalne, objawiające się trudnością do rozpoznawania i nazywania emocji zarówno swoich, jak i innych. Ta przypadłość sprawia, że życie chłopaka, wbrew pozorom, jest skomplikowane - zwłaszcza pod względem społecznym. 

Jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki. Seona poznajemy już jako małego chłopca i towarzyszymy mu do czasu osiągnięcia przez niego dojrzałości. Strona po stronie uczestniczymy w w jego życiu, a pierwszoosobowa narracja sprawia, że powieść jest swoistym, niezwykle intymnym zwierzeniem. 

Autorka przepięknie przedstawiła świat bohatera - świat bez emocji. Ten świat nie jest łatwy, a konsekwencje przypadłości sięgają bardzo głęboko. Nie jest to tylko i wyłącznie życie bez smutku lub radości.  Sohn Won-pyung  pokazała, jak ważne są odczuwanie i mimika w społeczeństwie. To właśnie przez rangę uczuć Seonowi tak trudno było się odnaleźć, a społeczeństwo nie potrafiło się z nim obchodzić. 

Książka zauroczyła mnie niebanalnością fabuły, zwinnym przeplataniem akcji i wyjątkowym stylem autorki - z jednej strony pięknym, z drugiej strony minimalistycznym. Sohn Won-pyung w kilku słowach potrafi zawrzeć ogrom treści, przez co "Almond" obfituje w dużą ilość krótkich, lecz niezwykle trafnych cytatów. 

Ta powieść jest niezwykła, jak niezwykła jest historia chłopca, który nigdy się nie uśmiechał. Bez zawahania polecam tę lekturę każdemu - to idealna pozycja zarówno dla młodszych, jak i starszych czytelników. 

Wydawnictwo: Mova
Data wydania: 29.09.2021
Liczba stron: 240
Ocena: 8/10

9/04/2021

9/04/2021

261. Moje ulubione cytaty z Muminków

261. Moje ulubione cytaty z Muminków

Jakiś czas temu szukałam jednego ze swoich ulubionych cytatów z Muminków. Na próżno było ich szukać w Internecie - blogi, portale książkowe, artykuły o Muminkach... Nic, pustka! Z racji tego, że podczas czytania zaznaczam w książkach interesujące cytaty, szybciej było wziąć do ręki własne tomy Muminków. Korzystając z okazji, specjalnie dla Was spisałam moje ulubione, często mniej znane cytaty z Muminków. Proszę bardzo, korzystajcie! 


SŁODKO-GORZKIE

Miała czas. Nie miała nic innego, jak tylko czas. 

Nie przejmuj się, nie ma tu nic gorszego niż my sami. 

Wszystko staje się trudne, kiedy się chce posiadać różne rzeczy, nosić je ze sobą i mieć je na własność. A ja tylko patrzę na nie, a odchodząc, staram się zachować je w pamięci. I w ten sposób unikam noszenia walizek, bo to wcale nie należy do przyjemności. 

Sztormy? Ach, ich sens polega pewnie na tym, że po nich jest wschód słońca. 

Trochę to jest smutne, kiedy nie pamięta się cudzych imion, natomiast zapomnieć swoje należy wręcz do przyjemności. 



PRZEŻYWANIE

- Jutro będzie nowy, długi dzień - powiedziała Mama. - Twój własny, od początku do końca. To przecież bardzo przyjemna myśl. 

Żeby nigdy nie móc się cieszyć lub rozczarować - myślał Tatuś, podczas gdy łódź pędziła wśród nawałnicy. - Nigdy nikogo nie kochać, nie móc się rozgniewać na tego kogoś, a potem mu przebaczyć. Nie móc spać ani marznąć, nigdy się nie mylić, nie mieć bólów brzucha i potem wyzdrowieć, nie obchodzić urodzin, nie pić piwa i nigdy nie mieć najczystszego sumienia... To wszystko jest straszne!

Teraz jestem osobą, która należy do siebie, i wszystko, co się dzieje, ma znaczenie. Nie dzieje się bowiem "w ogóle", ale wydarza się  m n i e. 

Najmniej zaś rozumie mnie. Siedzi tam teraz i myśli, że ja nigdy niczego nie przeżyłam. Ja, która co dzień przeżywam koniec świata i która mimo to nadal ubieram się i rozbieram, i jem, i zmywam, i przyjmuję wizyty, jak gdyby nigdy nic!

Mimbli nigdy nic się nie śniło, spała wtedy, kiedy miała na to ochotę, i budziła się wtedy, kiedy było warto. 

Pobiegaj i pobaw się! Baw się, dopóki będziesz mógł. I tak nie możemy nic na to poradzić, więc lepiej brać rzecz filozoficznie. 

Ten spokój jest nienaturalny. Oznacza, że stanie się coś okropnego. Wierz mi, kochana, jesteśmy bardzo małe i nic nie znaczymy razem z naszymi ciasteczkami do herbaty i naszymi chodnikami, i wszystkim tym, co jest ważne, pani wie, okropnie ważne, lecz zawsze zagrożone przez to nieubłagane... 

Nas obchodzi wyłącznie jedno: ty chcesz być, ja chce coś robić, mój bratanek chce mieć. A Jok tylko żyje. 

Mówienie tak bardzo przeszkadza w myśleniu!

Opowiadać przedwcześnie o swoich najskrytszych tajemnicach jest rzeczą bardzo niebezpieczną. 

Zdaje mi się, że jestem. 

Wymagało to trochę czasu, ale decyzja została powzięta. A decyzja to zawsze rzecz pożyteczna. 

Prześpię się chwilę. Problemy często same się rozwiązują w czasie snu. Po prostu głowa lepiej pracuje, jak się jej da odpocząć. 



UCZUCIA I EMOCJE

Trzeba czasem być złym, każde najmniejsze stworzenie ma prawo być złe. Ale Tatuś gniewa się nie tak, jak trzeba. Nic nie wydmuchuje z siebie, tylko wciąga do środka. 

Że też wszystko, co emocjonujące, musi się zawsze kończyć, kiedy się już tego nie boimy i kiedy nareszcie mogłaby z tego wyniknąć dobra zabawa. 

Ale, jak wiadomo, nikt nie jest mniej rozczarowany tylko dlatego, że inni mają rację, a nie on. 

Mama powiedziała potem, że przez długi czas był dziwny, ale najprawdopodobniej nie był dziwniejszy niż zawsze. Bo zwykle tak się mówi, kiedy się jest skłopotanym i smutnym i kiedy się chce znaleźć jakieś wytłumaczenie na pociechę. 

Czułem się tak szczęśliwy, że nawet nie bałem się, że to minie. 

- Ach, jaka piękna pani! - westchnęła z podziwem Mama Muminka. - Pomyśleć sobie, że jest taka piękna, a nie potrafi nawet się z tego cieszyć!

Okazuje się, że można za szczęścia zapomnieć o jedzeniu! 

Dobrze jest mieć nadzieję. 

Szlachetność sama w sobie jest ozdobą. 

Dziwne, że ludzie mogą stać się smutni, a nawet źli, gdy życie staje się zbyt łatwe. Ale tak to już jest. I wtedy najlepiej zacząć od nowa, od drugiego końca. 



ŚWIAT, ODWAGA I PODRÓŻE

Świat jest pełen wielkich, przedziwnych rzeczy, czekających na tych, którzy są na nie przygotowani. 

- Wszystko trzeba odkryć samemu - powiedziała. - I również przejść przez to zupełnie samemu. 

Czas i cały świat zgubiły się. 
Póki jest się u siebie w domu, nic nie może grozić. 

Pytam cię, drogi czytelniku, czy jest jakąkolwiek sztuką bycie odważnym, jeżeli nie odczuwa się lęku?
Jak niebezpiecznie jest posiadać zbyt dużo rzeczy. 
Świat przed katastrofą zawsze wygląda tak cicho i spokojnie. 

Drzwi zamknęły się o Włóczykij wszedł w las. Miał przed sobą sto mil ciszy. 

Błyskawicznie wyskoczyła z pudła; zawahała się przez moment, po czym zdecydowała się na ciekawość, wolała być ciekawa niż przestraszona. 

Wszystko, co widzę, do mnie należy, cała Ziemia, jeśli chcesz wiedzieć. I to mnie raduje. 



RELACJE

O, jakże kocham swoich krewnych! A szczególnie teraz, gdy nie potrzebuję o nich myśleć. 

Każdy potrzebuje czasem jakiejś zmiany. Stajemy się wszyscy zanadto do siebie przyzwyczajeni i wszystko jest wciąż takie samo, prawda, kochanie? 

- Złóżcie im życzenia, dzieci, oni się pobrali!
- A teraz się poczubią - odrzekła Mi.

Postanowili, że nigdy nie będą się niepokoić o siebie nawzajem; w ten sposób wszyscy mieli czyste sumienie i każdy tyle swobody, na ile to było możliwe. 

Czy to nie przyjemnie mieć kogoś, kto tęskni i chodzi, i czeka, i czeka?

Nigdy nie jest się zupełnie wolnym, jeśli się kogoś za bardzo podziwia. 

Samotność jest czasem potrzebna. 

Pytasz, gdzie szczęście? Kto z was powie?
Czy w ciszy wieczornej, czy w łapki uścisku? 

Copyright © Pikkuvampyyrin kirjamaailma , Blogger