piątek, 2 grudnia 2016

47. Tove Jansson "Lato Muminków"

Teatr to nie jest ani salon, ani przystań dla statków. teatr jest najważniejszą rzeczną na świecie, gdyż tam pokazuje się ludziom, jakimi mogliby być, jakimi pragnęliby być, choć nie mają na to odwagi, i jakimi są.

Muminki, Muminki... Kto ich nie kocha? Fińskie trolle są tak ciepłymi istotami, że zapragnęłam powrócić do ich Doliny zaraz po odłożeniu jednego tomu opiewającego ich losy. Faktycznie, nie mogłam się powstrzymać i już po krótkim czasie przerwy znów dałam się porwać przygodzie.

- Nastrasz ich Buką! - zaproponowała. - Powiedz, że przyjdzie i je zabierze. Moja siostra zawsze tak robi.
- I wtedy stajesz się grzeczna? - spytał Włóczykij.
- Oczywiście, że nie - odpowiedziała mała Mi i tak się zaczęła śmiać, aż się przewróciła.
Włóczykij westchnął.

Tym razem wybór padł na "Lato Muminków", które miało przywołać do mnie wspomnienie gwieździstych, letnich i jakże słodkich nocy. Wiedziałam, że od naszego ostatniego spotkania musiało wydarzyć się sporo- w końcu ominęły mnie trzy tomu, a ten, piąty, stał się naszym tłem naszej, dopiero, drugiej schadzki.

- Mi jest przyzwyczajona do samodzielności - powiedziała Mimbla. - Bardziej boję się o tego, kto będzie miał z nią do czynienia. 

Nie żałuję ze zmiany kolejności czytania poszczególnych części. Dlaczego? Ano dlatego, że czytam to, na co mam ochotę. W tym wypadku nie robi to zbytniej różnicy. Przecież chyba nikt z nas nie oglądał bajki w porządku poszczególnych odcinków. Przynajmniej ja tak nie robiłam...

- Co masz zamiar z nim zrobić? - pisnęła Mi. - Powiesić go, ugotować czy wypchać?
- Przestraszyć! - odpowiedział Włóczykij i mocniej przygryzł fajkę. 

Miałam rację- w Dolinie Muminków zaszły istotne zmiany, głównie w relacjach między bohaterami, które się zacieśniły. Ponadto, w tym tomie moja druga (zaraz po Włóczykiju) ulubiona postać wręcz rozkwita. Otóż mała Mi wciska się wszędzie, niemal na każdą stronicę, aby dać o sobie znać. Ta kochana istotka chwyta mnie za serce i rozczula swoim czarnym humorem. To właśnie przez tę małą złośnicę nie mogłam oderwać się od Muminków, ilekroć sięgałam po tomik.

Cóż więc te dzieci miały robić? Najchętniej zakopałby tych dwoje w piasku, ale były za małe, żeby sobie z tym poradzić.

Ale mój zachwyt "Latem Muminków" to nie tylko zasługa Mi, czy Włóczykija, który w tym tomie rozbawił mnie swoimi perypetiami. Tove Jansson jest mistrzynią kreacji magicznego świata przygód, silnie oddziałującego na wyobraźnię, nawet dorosłych czytelników. O ile motyw wędrówki i letnich niebezpieczeństw od razu przywiódł mi na myśl "Kometę nad Doliną Muminków", zaraz to wrażenie rozbiło się na kawałki i powstało z niego coś zupełnie odmiennego, pomimo tej samej pory roku. Ponadto, styl autorki jest niesamowicie uzależniający, a bajka sama w sobie nie jest infantylna, czy naiwna, jak te znane mi współczesne. Z chęcią wprowadziłabym obowiązkowe zapoznawanie dzieci z tą lekturą. Śmiem twierdzić, że wyszłoby to im na dobre. Zresztą, nie tylko dzieciom, ale także dorosłym, którzy czytaliby te książeczki swoim pociechom.

Mały drań jest o wiele lepszy, bo łatwiej go stłuc. 

Dodatkowe plusy, które przemawiają za "Latem Muminków", to zdecydowanie humor (głównie czarny) i żart autorki, który przejawia się przez cały tekst, a także nawiązanie do fińskich tradycji, jak chociażby obchodzenie Nocy Świętojańskiej. Pani Jansson nie śmiała ukryć swojego pochodzenia, a białe noce mają swój oddźwięk nawet w Dolinie Muminków.

- No, i co dalej? - spytał.
- Teraz chce mi się spać - powiedziała Mi. - Najlepiej śpi mi się zawsze w kieszeni.
- Aha - powiedział Włóczykij i włożył ją sobie razem z wełną do kieszeni.

Sama już nie wiem, czy potrafię w miarę racjonalnie ocenić historie fińskich trolli oraz ich przyjaciół. Obawiam się, że pokochałam je tak mocno, że nie odnajduję w nich ani krzty jakiejkolwiek wady. Ale może ta przypadłość dotknęła nie tylko mnie? Może Tove Jansson jest przebiegłą wróżką, która rzuca uroki na swoich czytelników?

- Do nieba? - powtórzyła Mi. - Musimy iść do nieba? A jak się można stamtąd wydostać?

Polecam gorąco!

- Tyle jest rzeczy, których się nie rozumie - szepnęła do siebie Mama Muminka. - Ale właściwie dlaczego zawsze miałoby się dziać tak, jakeśmy do tego przywykli?


Przeczytane: 10.12.2015
Ocena: 10/10


6 komentarzy:

  1. Muminki! Z wielką ochotę będę czytała te książki dzieciom, a i ja przy okazji przypomnę sobie dzieciństwo :)
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem mam wrażenie, że te książkowe Muminki to raczej nie jest słodkie dzieciństwo ;)

      Usuń
  2. Dziękuję Ci za przyjemny powrót do czasów dzieciństwa, który zaserwowałaś mi swoją recenzją! :)

    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo za ten miły komentarz! Mam nadzieję, że jeszcze nie raz zafunduję Ci taki powrót ;)

      Usuń
  3. Przyznam, że nigdy nie czytałam, więc aktualnie czytam po szwedzku i bardzo mi się podoba! Poza tym jestem z siebie dumna. ;) Poza tym świetnie napisany post, miło się czytało. :)) Lubię też twoją estetykę, przyjemnie się patrzy. Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ mi się przyjemnie zrobiło :) Szwedzki to w oryginale, ale ja jednak wolałabym czytać Muminki po fińsku.

    OdpowiedzUsuń