poniedziałek, 12 grudnia 2016

52. Tove Jansson "Małe trolle i duża powódź"

W ciemności, jak wiesz, wszystko wygląda groźniej.

Moja chaotyczna podróż literacka z Muminkami musiała w końcu doprowadzić mnie do pierwszej części ich przygód. Tove Jonsson rozpoczęła prace nad nią w 1939 roku, kierując się potrzebą czegoś nierzeczonego. Bajkowość świata Muminków miała stanowić opozycję do szarej, wojennej rzeczywistości, której nie było trzeba odbijać w literaturze. Chociaż książka została wydana dopiero po wojnie, małe trolle podbiły serca czytelników i do dziś są szczególnie cenione w Finlandii.

Nigdy nie odnajdziemy słońca, jeżeli nie zdecydujemy się przejść na drugą stronę. 

"Małe trolle i duża powódź" liczą niecałe 70 stron i jest to najkrótsza część o Muminkach, z jaką dotychczas się spotkałam. Jako że jest to pierwszy tom, bohaterowie nawet na rysunkach nie są aż tak wyraziści, jak na ilustracjach w kolejnych woluminach.

Nigdy nie należy szukać guza bez potrzeby.

Jednocześnie jest to najsłabiej oceniona przeze mnie praca pani Jansson. Nie jest ona zła, jednak wiem, że to nie jest szczyt możliwości pisarki. Wciąż tomik ten pozostaje fascynujący i ciekawy w porównaniu do innych książek dla dzieci, z którymi miałam styczność. Akcja dzieje się dość dynamicznie i nie jest przerywana rozdziałami, przez co nadaje się idealnie na dobranockę dla dziecka, więc w taki właśnie sposób zamierzam ją wykorzystać. Sądzę, że jest ona w stanie zaciekawić moją małą i jakże nadpobudliwą kuzynkę. 

Zawsze was szukałem, wszędzie.

Pozycja obowiązkowa dla fanów Muminków, jednak nie polecam jej na pierwsze spotkanie z nimi. Przeciętny czytelnik może są sobie odpuścić bez ocierania zbędnych łez, jednak jeśli ktoś miał już przyjemność poznać się z tymi uroczymi stworzonkami, obowiązkowo musi przystąpić do lektury "Małych trolli i dużej powodzi".

Musimy mimo wszystko iść dalej.


Przeczytane: 17.02.2016
Ocena: 7/10

6 komentarzy:

  1. Ja za Muminkami jakoś szczególnie nigdy nie przepadałam, więc to raczej nie dla mnie. Ale fajnie byłoby poczytać coś takiego mojej młodszej siostrze :)
    Pozdrawiam,
    BOOK MOORNING

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw zalecam jednak zapoznać się z Muminkami samodzielnie :)

      Usuń
  2. Czytam już trzecią Twoją recenzję dotyczącą Muminków i dochodzę do wniosku, że coś straciłam. W dzieciństwie nie znałam tych książeczek i ich bohaterów kojarzę jedynie z telewizyjnej "Wieczorynki". Teraz zastanawiam się czy, po prostu, sięgnąć po te historie i myślami wrócić do dzieciństwa, czy zorganizować sobie jakieś dzieci, żeby mieć wymówkę dla czytania bajek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bajki o Muminkach są do bólu spłycone. Dzieci do lektury też nie szukaj. Im więcej czytam, tym bardziej przekonuję się to tezy, że Muminki są dla dorosłych. Na pewno jednak nie są dla polskich dzieci. Szczególnie "Lato Muminków" zawiera mnóstwo przekleństw, scen ironicznych i dziwną sytuację z cmentarzem Mi.

      Usuń
  3. Muminki w książkach prezentują się o wiele lepiej niż te znane z filmów, jak ja lubiłam ich czytelnicze towarzystwo. :)

    OdpowiedzUsuń