czwartek, 17 listopada 2016

40. Muzyczny przekładaniec



Dzisiaj przychodzę do Was z postem muzycznym, mającym na celu zaprezentowanie Wam utworów, które towarzyszyły mi w ubiegłym tygodniu. Mam nadzieję, że ten wpis zapoczątkuje pierwszą serię na blogu, a we mnie samej odrobinę przełamie nieumiejętność pisania/mówienia o muzyce. Powoli, małymi kroczkami, do przodu.
Zacznę nietypowo, bo od czwartku (kiedyś był to mój ulubiony dzień tygodnia), aby skończyć na dniu wczorajszym. Ostrzegam - było, jest i będzie fińsko, choć inne języki także wchodzą w grę. Nie ograniczajmy się tak do angielskiego, który aż tak piękny nie jest.


Czwartek: Peter Gundry The vampire masquerade


Dawno żaden utwór nie natchnął mnie do pisania tak bardzo, jak właśnie ten. Peter Gundry to moje wielkie odkrycie jesieni. Chociaż obok niego kręci się mnóstwo artystów z podobną muzyką, to właśnie jego melodie trafiają do mnie najbardziej. Wiem już, w którym momencie książki przyda się ta piosenka i, prawdę mówiąc, nie mogę się już doczekać pisania adekwatnej sceny, bo widzę ją bardzo wyraźnie. Sam utwór jest żywy, choć melancholijny, a przy tym romantyczny, rytmiczny, smutny i odrobinę mroczny. Bardzo wampirzy. Prawdziwa maskarada starych, choć pięknych krwiopijców na średniowiecznym zamku. Końcówka - mistrzostwo. 


Piątek: Faun Tanz mit mir


Nie mam pojęcia, jak to się stało, że dotąd nie znałam zespołu Faun. Chociaż poznałam się z nim przy okazji innej piosenki, to jednak ta zatrzymała mnie przy formacji zdecydowanie na dłużej. Jestem przyzwyczajona do męskiego wokalu w języku niemieckim (dobra, ja w ogóle uwielbiam męskie wokale, a damskie... ekhem), a tutaj wyjątkowo bardziej lubię żeński. Mam ochotę tańczyć, śpiewać i wrócić po latach do nauki niemieckiego. Przy okazji wprawiam się już w sobótkowe klimaty, a moja wyobraźnia produkuje idealny scenariusz. Przewrotny tekst i wesoła melodia sprawiły, że z chęcią powracam do tej piosenki.





Sobota: Green Day Still breathing 


Wyczekiwałam premiery teledysku fabularnego do tej piosenki, odkąd zobaczyłam przepiękny zwiastun. Teledysk tekstowy nie przypadł mi do gustu (w ogóle ich nie lubię, choć Green Day bardzo się tym razem postarał i nawet taka forma klipu do "Say Goodbye" przypadła mi do gustu). Sądziłam, że nic nie przepije wideo do "Stray heart", ale to... Mały film emocjonalny, który idealnie dopełnia piosenkę. Ona sama w sobie jest już piękna, na miarę "Wake me up when september ends". Część fanów widzi w niej piosenkę o odwyku, na którym jakiś czas temu wylądował Billie Joe (szczególnie na taką interpretację wpływa sam teledysk, przez którego większość zespół gra bez niego). Wokalista jednak wyraził się jasno - piosenka nawiązuje do tego, że kiedyś wszyscy będą podtrzymywani sztucznie przy życiu, choć teraz oddychają samodzielnie. Powaga, bez błaznowania, kpiny i ironii? Green Day to potrafi. Chociaż piosenka jest ciężka i trudna, mi poprawiła humor w sobotę. 





Niedziela: Apocaliptica Path 





Apocaliptica jest niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju, choć znaczną część jej dorobku, tą podstawową, stanowią covery. Jeden z najbardziej znanych fińskich zespołów, a także jeden z moich ulubionych (a jakże). Choć może utworu "Path" nie zaliczyłabym do piątki (a nawet dziesiątki) moich ukochanych piosenek tej formacji, to te wykonanie na pewno cenię sobie najbardziej. Brzmi zdecydowanie lepiej, aniżeli na płycie ("Cult" z 2000 roku). Klip do piosenki jest stosunkowo mało rozpowszechniony, choć warty oka ze względu na swoją ciekawą formę - gra cieni i walka na wiolonczele to dość nietypowy widok. Dla mnie jednak podpięta obok wersja jest tysiąc razy bardziej przyjemna dla ucha.





Poniedziałek: Harmaja Katkera maa


Uwielbiam fińską muzykę, szczególnie tą po fińsku. Ta piosenka skradła moje serce dawno temu i od razu wykorzystałam ją przy opisie zimowego spaceru ulicami Helsinek, kiedy to mój bohater pełen był ambiwalentnych uczuć - od depresyjnego smutku po fascynację. Tak się właśnie czuję, kiedy słucham tego utworu. Kocham brzmienie języka fińskiego, a także tą charakterystyczną melancholijność. Chociaż wokalistę znam z zespołu Charon (żywiej i ciężej), to miło posłuchać jego niskiego głosu w delikatnym i jakże spokojnym brzmieniu. Polecam na zimowe poranki!





Wtorek: Tuomas Holapainen A lifetime of adventure


Moje odkrycie dnia. Gdybym słuchała zespołu Nightwish, którego Tuomas jest założycielem, z pewnością wcześniej spotkałabym się z tą piosenką (2014 rok). Wokal obstawia Johanna Kurkela (żona muzyka), a chórki Johanna Iivanainen. Nie lubię damskiego głosu, a ten tutaj jest bardzo słodki. Bardzo nie lubię sztucznej słodyczy, ale ta jest jeszcze przyzwoita i pasuje do ogółu kompozycji (ta byłaby bardziej udana, gdyby nie zbędna solówka gitarowa). Kurkela lepiej brzmi po fińsku, wystarczy spojrzeć na uwielbianą przeze mną piosenkę "Ehkä ensi elämässä. Jednak "A lifetime of adventure" pozostaje świetną piosenką, bardzo klimatyczną. Teledysk też jest przepiękny i niezwykle magiczny, a także odnosi się do całego albumu, który inspirowany jest komiksem Dona Rosy "Życie i czasy Sknerusa McKwacza".  Mało kto jest w stanie pokusić się o taką spójność. 


Środa: Jonsu Hummani hei



Indica kilka lat temu oswoiła mnie z żeńskim brzmieniem fińskiego, a także otworzyła mnie na kobiece zespoły. Sprawdzając, co nowego słuchać w zespole (cisza od kilku lat), dowiedziałam się, że jakiś czas temu Jonsu (liderka grupy) nagrała nową wersję tradycyjnej piosenki fińskiej. Uwielbiam jej głos i miło jest usłyszeć go po tak długiej przerwie. To wykonanie bije na głowę męski oryginał z 1953 roku (Tapio Rautavaara - Juokse sinä humma) właśnie przez swoją elfią dziewczęcość i delikatność. 


Za tydzień wrócę z podobną listą, choć z odmiennymi piosenkami. Sumiennie będę wyłapywać swoje piosenki dnia, a przy okazji pokuszę się może o małe urozmaicenie dla moich uszu. 
Mam nadzieję, że spośród powyższych utworów chociaż jeden przyciągnie Waszą uwagę. Może nawet coś z nich polubicie lub po prostu poznacie (poszerzanie horyzontów jest atrakcyjne same w sobie).


12 komentarzy:

  1. Świetny pomysł na post, takie przedstawienie muzyki w dniach tygodnia. Ja nadal bardzo lubię czwartek, kiedt studiowałam albo chodziłam do liceum wiedziałam że jutro piątek, a potem wolne :) The vampire masquarade - cudowne, kocham taką muzykę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "The vampire masquarade" jest niezwykle klimatyczne :) Polecam też inne utwory od tego muzyka.

      Usuń
  2. Świetny pomysł na posty! Lubię odkrywać nową muzykę, a dzięki tobie to możliwe. Pierwszy utwór jest świetny, Green Day piosenkę słyszałam wcześniej i też bardzo mi się podoba :)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na recenzję książki "Spójrz na mnie".
    BOOK MOORNING

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba taka forma postów! A Green Day bardzo się postarał z tą piosenką.

      Usuń
  3. Ooo, Apocaliptica :) Co do Tuomasa to tego utworu nie znałam, za to dość lubię Nightwish.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nightwish i ja mamy stosunek ambiwalentny ;) Ale tą piosenkę warto było poznać.

      Usuń
  4. Z wymienionych przez ciebie piosenek, najbardziej podobała mi się ta od Green Day. Ja ostatnio powracam sobie do słuchania Muse po roku przerwy. Ze starszych piosenek polecam o tę : https://www.youtube.com/watch?v=SNLsmh_otYs Jest ona po węgiersku jak coś :)
    Pozdrawiam :)
    http://welcome-to-my-little-big-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio też posłuchałam kilka piosenek Muse, równiez po bardzo sporej przerwie. Jednak średnio się lubimy z tym zespołem.

      Usuń
  5. Z tych wszystkich wykonawców/ zespołów znam jedynie Apocalyptycę i to też tylko z jednego utworu :D Fiński dla mnie jest dziwnym językiem, kompletnie niezrozumiałym, dlatego dziwnie mi się słucha czegoś takiego xD
    Jednak absolutnie zgodzę się z tym, że angielski nie jest ładnym językiem - mnie kompletnie się nie podoba ;/
    Kasia z Kasi recenzje książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie na początku przygodny z muzyką w innym języku niż angielski każda piosenka wydawała się dziwna. Wciąż tak mam, że kiedy posłucham piosenki w języku, z którym zazwyczaj się nie stykam w muzyce, to brzmi mi to jakoś dziwnie. Ale fiński jest po prostu piękny, w opozycji do angielskiego.

      Usuń
  6. Bardzo fajny pomysł na cykl swoją drogą. A mi aż wstyd się przyznać, ale żadnego z wymielonych przez Ciebie utworów nie znam! Ale zawsze mogę poznać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie żadnego? To mnie zadziwiłaś! :D

      Usuń