poniedziałek, 17 października 2016

22. Joe Hill "Rogi"


Jeśli Bóg nienawidzi grzechu a szatan karze grzeszników, to czy nie są po tej samej stronie barykady? Czy sędzia i kat nie grają w tym samym zespole?

Bywają takie książki, o których opinię mamy wyrobioną już po przeczytaniu pierwszej strony i nie zmienia się ona wraz z kolejnymi zdaniami, chłoniętymi przez nasze oczy. Są jednak i takie pozycje, o których nie wiemy do końca, co mamy sądzić. Do tego typu książek mogę zaliczyć "Rogi" Joego Hilla, syna słynnego Stephena Kinga. 

Im więcej pił, tym bardziej za nią tęsknił.

Ignatius Perrish budzi się po zapomnianej nocy z dziwną przypadłością. O dziwo, nie męczy go kac moralny po wypiciu zbyt dużej ilości alkoholu, ale dostrzega na swojej głowie rogi. Nikt nie chce mu pomóc, a ludzie wystawieni na działanie swoistych kikutów zaczynają opowiadać Igowi wszystkie swoje najmroczniejsze sekrety i pragnienia. Zupełnie, jakby wciąż rosnące rogi pokazywały wszystkim dookoła ich prywatne diabły, siedzące w zakątkach ich duszy. Ig dowiaduje się bolesnych rzeczy, których nie chciałby usłyszeć nigdy, tym bardziej z ust swoich najbliższych. Jednak rogi mogą mu w czymś pomóc. Wymuszenie mówienia prawdy może sprawić, że odkryje zagadkę śmierci swojej dziewczyny. Merrin zginęła rok wcześniej, a oprawca umiejętnie pozbył się wszystkich dowodów, przez co wszystkie podejrzenia spadły na Iga. Byli ze sobą od zawsze, a każdy dzień ich wspólnego życia wypełniony był szczęściem i bliskością, jednak jedna jedyna kłótnia w wieczór śmierci dziewczyny sprawiła, że nikt nie wierzy w niewinność Iga.

- I tak pójdziesz do piekła. 
- Już w nim jestem.


Sama nie wiem, dlaczego sięgnęłam po "Rogi" i wciąż mam mieszane uczucia w związku z tą książką, niemniej jednak przeczytania jej, ani kupna nie żałuję. Zdecydowanie jest to ciekawy przerywnik w książkach o tematyce fantastycznej (choć dla większości wszystko z nutką inności to tolkienowskie historyjki). Dlaczego? A kiedy ostatni raz znaleźliście diabła w ukazujących się teraz książkach tego gatunku? No właśnie. Tematyka niebanalna, postacie również, a już szczególnie główny bohater został nakreślony ciekawie. W dodatku Merrin nie żyje od ponad roku i ciągle wspominana jest jej śmierć, a czytając książkę, miałam wrażenie, że jest to druga (jeśli nie pierwsza) główna postać, na deser ciągle żyjąca. Ponadto wydarzenia są przedstawione w pomieszanej chronologii i z perspektyw kilku bohaterów, co jest ciekawym urozmaiceniem. I tak, wszystko jest ułożone, bez chaosu i zamieszania.



Wydaje ci się, że kogoś znasz, ale na ogół wiesz tylko tyle, ile chcesz wiedzieć.


Mimo licznych plusów, połowa książki stała się dla mnie nie do zniesienia. Jakby efekt rogów uaktywnił się i u mnie. Nie mam pojęcia, jaki był tego powód, lecz natknęłam się na opory przed czytaniem i już nie mogłam doczekać się końca, aby móc odłożyć książkę na półkę. Jednak ostatnie siedemdziesiąt, sto stron wręcz pochłonęłam. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że gdyby autor pisał tak cały czas, książka byłaby jeszcze lepsza. 

Człowiek i demon leżeli obok siebie - choć pytanie, który był którym, nadawało się na temat teologicznej debaty.

Książkę zdecydowanie polecam każdemu, a już szczególnie fanom fantastyki. To coś, kto każdy miłośnik tego gatunku powinien przeczytać. Również czytelnicy Kinga powinni zerknąć na dzieło jego syna. Nie nastawiajcie się tylko na nic, sięgając po tę książkę i bądźcie gotowi na każdą zmianę akcji. Ja z początku myślałam, że to czarna komedia napisana prostym językiem, dla podkreślenia lekkości i żartu. A wyszło, jak wyszło. Chociaż też bardzo dobrze.

Bo nie ma żadnego Boga. Wasze modlitwy to tylko szepty w pustym pokoju. 


Przeczytane: 31.05.2015
Ocena: 8/10



4 komentarze:

  1. Niebanalny ten motyw rogów. Nie wiem, czy to bardziej błogosławieństwo czy przekleństwo, znać sekrety najbliższych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, lepiej nie wiedzieć o pewnych sprawach... :)

      Usuń
  2. Fanką fantastyki jestem, więc to coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń