czwartek, 6 października 2016

15. Aldous Huxley "Nowy wspaniały świat"

Ja tam wolę być nieszczęśliwy, niż pozostawać w stanie tej fałszywej, kłamliwej szczęśliwości, w jakiej się tu żyje.

Pamiętam dokładnie lekcję języka polskiego w gimnazjum, podczas której omawiane były nieduże fragmenty "Nowego wspaniałego świata". Wspomniane passusy wywołały we mnie niemiłe wrażenie, które ciężko mi w jakikolwiek sposób zdefiniować, a także niechęć, wręcz odrazę względem autora. Być może byłam wówczas bardziej przepełniona ideami idealnego świata oraz ideałami swoich wizji na temat tego zagadnienia. Być może nie dostrzegałam podobieństwa między opisanym światem, a światem prawdziwym... Być może nie chciałam, być może bałam się zauważyć wspólność tych dwóch cywilizacji.

Wiedza o szczegółach bowiem, jak każdy wie, przydaje cnót i szczęśliwości, wiedza ogólna zaś to dla umysłu zło konieczne. Nie filozofowie, lecz pracowite mrówki i zbieracze znaczków tworzą kręgosłup społeczny.

Huxley chodził mi po głowie już od dłuższego czasu. Być może podświadomie zaczęłam spostrzegać pewne zbieżności, choć nie jestem pewna, jaką miałam motywację ku sięgnięciu po tę pozycję. Jednak w końcu, po kilku latach, odważyłam się zderzyć raz jeszcze z "Nowym wspaniałym światem".

Jedną z głównych funkcji przyjaciela jest znosić (w złagodzonej, symbolicznej postaci) krzywdy, jakie chcielibyśmy, ale nie możemy, wyrządzić naszym wrogom.

Wrażenie było niesamowite. Wraz z kolejnymi słowami rosło odczucie, że obcuję z książką z przyszłości, którą ja mam zaszczyt przeczytać już teraz. Zupełnie jakbym miała dostęp do empirycznie potwierdzonego raportu na temat następnej cywilizacji.

Szczęśliwi ludzie to tacy, którzy nie są świadomi lepszych i większych możliwości, żyją we własnych światach odpowiednio skrojonych do ich predyspozycji.

Najgorsze było jednak przerażenie, jakie odkryłam w sobie w momencie zrozumienia zmienności, które już zaszły, a zostały opisane w lekturze. Huxley napisał tę powieść w 1932 roku, więc od tego wydarzenia minęło już sporo czasu. To, co dla autora było nieprawdopodobnie, ma już zastosowanie dzisiaj. Mają miejsce też pewne elementy tej nowej rzeczywistości, choć nie są jeszcze stosowane na szeroką skalę.

- A ja lubię kłopoty.
- My nie - odrzekł zarządca. - Wolimy, żeby wszystko szło nam wygodnie.
- Ja nie chcę wygody. Ja chcę boga, poezji, prawdziwego niebezpieczeństwa, wolności cnoty. Chcę grzechu.
- Inaczej mówiąc - stwierdził Mustafa Mond - domaga się pan prawa do bycia nieszczęśliwym.

Przerażenie narosło, kiedy uzmysłowiłam sobie, że owe zmiany podążają właśnie w opisanym przez autora kierunku. Książka jest idealnym przystaniem dla każdego człowieka. To znak stop dla pędu technologii i zastosowaniu jej we wszystkich dziedzinach naszego życia. To moment, w którym każdy powinien zastanowić się, czy faktycznie chce, aby świat stał się właśnie taki. Przede wszystkim dłuższa chwila refleksji wskazana jest dla wszelkich pracowników naukowych - w szczególności dla specjalistów z dziedziny psychologii i medycyny.

Faktyczna szczęśliwość zawsze wypada blado na tle spodziewanej nagrody za nędzę. No i rzecz jasna stabilność nie jest tak efektowna jak niestabilność. Zadowolenie zaś nie ma w sobie tej aureoli, jaka zdobi szlachetną walkę z nieszczęściem, nie ma malowniczości cechującej walkę z pokusą lub upadek z powodu namiętności lub zwątpienia. Szczęśliwość nigdy nie bywa wzniosła.

Czy chcemy, aby ludzie byli wybiórczo selekcjonowani i predysponowani do pewnych aktywności? Czy chcemy być psychicznie i biologicznie warunkowani na bodźce, które będziemy lubić? Czy będziemy wybierać cechy, jakie dany człowiek ma odziedziczyć? Czy chcemy, aby rozwiązłość seksualna zdusiła wszelkie uczucia? Czy śmierć ma być dla nas czymś zupełnie normalnym, nad czym nie warto zastanawiać się choć przez chwilę?

Ludzie wierzą w Boga, gdyż zostali uwarunkowani na wiarę w Boga.

A jak jest teraz? I czym jest wolność? Czym jest wolność w obliczu dzisiejszego świata, a czym w "Nowym wspaniałym świecie"? Czym będzie wolność za kilka lat?

Bo nasz świat jest inny niż świat Otella. Nie można produkować aut nie mając stali, nie można tworzyć tragedii bez społecznej niestabilności. A dziś świat jest stabilny. Ludzie są szczęśliwi; otrzymują wszystko, czego zapragną, a nigdy nie pragną czegoś, czego nie mogą otrzymać. Są zamożni, bezpieczni, zawsze zdrowi; nie boją się śmierci; żyją w stanie błogiej niewiedzy o namiętnościach i starości; nie prześladują ich matki i ojcowie; nie mają żon, dzieci, kochanków ani kochanek, budzących silne uczucia; są tak uwarunkowani, że praktycznie nie są w stanie postępować inaczej, niż powinni. A jeśli coś nie gra, pozostaje soma, którą pan, panie Dzikus, wyrzuca przez okno w imię wolności. W o l n o ś c i! 

Są pozycje czytelnicze, których nieprzeczytanie godzi w człowieczeństwo i jego kulturę osobistą. Brak tej książki na półce przekreśla istotę ludzką jako człowieka. Każdy szanujący się człowiek powinien prędzej czy później sięgnąć po tę lekturę. Nieważne kiedy. Ważne, aby do niej dorósł.

Czy jest szlachetniej w duchu znosić ciosy i zatrute strzały złej fortuny, czy raczej trzeba broni dobyć przeciw morzu trosk i walką kres im położyć... Ale wy nie robicie ani tego, ani tego. Ani nie cierpienie, ani nie walka. Po prostu usuwacie ciosy i zatrute strzały. To zbyt łatwe.

Przeczytane: 18.02.2016
Ocena: 10/10



18 komentarzy:

  1. Nie pamiętam tej książki ze szkoły. Widzę, że koniecznie muszę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę?! Aż dziw. Ja miałam dość obszerne fragmenty w podręczniku. Ale w takim razie musisz koniecznie to nadrobić.

      Usuń
  2. Ciekawe jak teraz bym ją odebrała, może znów do niej zerknę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie odebrałam ją zupełnie inaczej, więc polecam taki powtórkowy zabieg :)

      Usuń
    2. Czasami właśnie wracam, ale najczęściej wybieram te książki, które mi się wcześniej niezbyt spodobały, dziś niemal zawsze odkrywam w nich coś nowego, z innej perspektywy, z większym doświadczeniem życiowym i dojrzałością czytelniczą. :)

      Usuń
    3. Bardzo dojrzałe podejście do książek, które się nie podobały :) Ja, niestety, jeszcze czegoś takiego w sobie nie wypracowałam.

      Usuń
  3. Mam w planach, ale nie czytałam wiele jej recenzji, więc cieszę się, że twoja jest pozytywna ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami mam wrażenie, że ta książka jest tak oczywista, że nie są potrzebne jej recenzje.

      Usuń
  4. Nie miałam okazji czytać tej książki. A skoro omawia się ją na lekcjach polskiego, to powinnam się z nią zapoznać.

    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Skoro tak zachwalasz to chyba sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba musiałam pominąć tą książkę, bo nie kojarzę jej. Chętnie po nią sięgnę.
    Pozdrawiam
    Biblioteka Tajemnic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ja byłam wyjątkiem, że miałam ją w szkole. Być może nie była to obowiązkowa lektura, ale moja nauczycielka ją wprowadziłam. Tego niestety nie wiem.

      Usuń
  7. Niestety nigdy o tej książce nie słyszałam.
    Nie przeczytam, bo wiąże się ze szkołą, a ja nie lubię sięgać po takiej powieści.
    Niemniej jednak wydaje się nawet ciekawa, ale mam w sobie blokadę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze szkołą wiąże się tak, że było kilka fragmentów w podręczniku, więc unikanie jej z tego powodu nie jest korzystne.

      Usuń
  8. Pamiętam, że coś tam o tej książce w szkole było, ale zupełnie mnie to nie zachęciło wtedy. Niedawno jednak po nią sięgnęłam i muszę przyznać, że to dobra pozycja. I jakże aktualna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam dokładnie tak samo. W szkole po prostu mnie odrzuciło, ale po jakimś czasie wróciłam do książki i mi się spodobała.

      Usuń