środa, 5 października 2016

14. Charles Bukowski "Fragmenty winem poplamionego notatnika"

Skoro lada chwila 27 krajów będzie wiedziało, jak zrobić użytek z bomby wodorowej, dbanie o własne zdrowie przestaje mieć sens. 

Bukowski, Bukowski, Bukowski... Ach, ten Bukowski. Znany wszystkim pijaczyna, miłośnik wyścigów konnych i kobiecych walorów. Tym razem spotkałam się z nim przy "Fragmentach winem poplamionego notatnika" zupełnie przypadkiem, choć okazało się to strzałem w dziesiątkę.

Kiepscy pisarze mają skłonność do gadania o literaturze, natomiast dobrzy gotowy są rozmawiac o wszystkim, byle nie o tym. 

To trzecia książka Bukowskiego, po którą wyciągnęłam rękę. "Zapiski starego świntucha" przeczytałam dość dawno i przyszło mi to stosunkowo opornie, lecz "Listonosza" przeczytałam w mig. Drugie spotkanie nastawiło mnie na to, że i tym razem lektura będzie łatwa, szybka i przyjemna.

Po nieudanym małżeństwie postanowiłem, że co tam, cholera, równie dobrze mogę zostać pisarzem, bo to wydawało się najprostsze, przecież człowiek pisze, co chce, a inni na to, ej, to świetne, jesteś geniuszem. Czumu więc nie być geniuszem? Jest przecież tylko półgłówków geniuszy. No to zostałem kolejnym. 

Hmm... Prawda okazała się zupełnie inna. "Fragmenty winem poplamionego notatnika" to zbiór opowiadań o różnej tematyce. Oczywiście tylko takiej, na jaką mógł zdecydować się Bukowski. Muzyka (dużo muzyki!), wyścigi, rozterki życiowe, problemy pisarskie, alkohol, wojny z wydawnictwami, bezsensowna praca, kobiety... Mamy tutaj do czynienia z prawdziwym patchworkiem literackim. W książce znajdziemy kilka recenzji, kilka spisanych przeżyć, kilka szalonych opowiadań, a także kilka perełek, które wywarły na mnie duże wrażenie.


Wyciągnął broń i przyłożył mi ją do brzucha. 
- Zabiję cię - powiedział. 
- Mam skłonności samobójcze - odparłem. - Wal śmiało. 
- Boisz się. 
- Trochę. Śmierć nie jest łatwa. Strzelaj. Ej, chyba brak ci jaj, ty zabójco. 
Włożył pistolet z powrotem do kabury. Nigdy więcej go nie widzieliśmy... 

Szczególnie do gustu przypadło mi opowiadanie "Ciężko bez muzyki". Gdybym miała oceniać książkę tylko pod jego względem, od razu zachwycałabym się i wychwalała ją ponad niebiosa. To opowiadanie, podobnie jak "Spotkanie z mistrzem" uznaję za najbardziej wartościowe z całego zbioru. Trafiło się kilka takich, do których z przyjemnością będę wracać - czy to z pobudek filozoficznych, czy po to, aby się pośmiać. 

Ten, kto powiedział: "Przeciętny człowiek żyje w cichej desperacji", miał częściowo rację. Ale praca zarazem uspokaja ludzi, dzięki niej mają jakieś zajęcie.  I powstrzymuje większość z nich od myślenia. Ludzie nie lubią myśleć - mężczyźni i kobiety. Dla nich praca oznacza idealne zabezpieczenie. Mówi im się, co mają robić, jak mają to robić i kiedy. 

Jednak kilka rozdziałów po prostu bym wywaliła. Były zwyczajnie kiepskie i monotonne, jakbym czytała w kółko to samo. Najmniej wartościowe okazały się dla mnie niektóre recenzje, choć i pośród opowiadań znalazły się takie, na które jedynie straciłam czas. 

Czułem się jak młody Hemingway. Ależ to musi być frajda być naprawdę wybitnym pisarzem, nawet jeśli na końcu czeka na nas romans ze strzelbą. 

Ale czy mogę powiedzieć, aby ten zbiór były lekturą rozczarowującą? Nie, zdecydowanie nie. Pozycja ta zacieśniła moje więzi z Bukowskim i upewniła mnie w przekonaniu, że jeszcze nie raz wrócę do tego autora - nie bez przyczyny stał się on jednym z moich ulubionych już po kilku przeczytanych słowach. Często też odkładałam książkę, kiedy byłam zmęczona. Dlaczego? Otóż ta pozycja jest zdecydowanie na wyższym poziomie, aniżeli "Listonosz", a przez to wymaga zdecydowanie więcej od czytelnika. 

Był uczciwy, poważny, a przy tym zabawny, bo prawda często jest bardziej śmieszna niż poważna. 

Polecam! Przede wszystkim tym osobom, które niezdecydowane są względem książki, od której powinny zacząć swoją przygodę z tym pisarzem. "Fragmenty winem poplamionego notatnika" nadają się do tego idealnie.

Ale lubię myśleć, że wszyscy umrzemy bez grosza przy duszy, a może nawet i bez duszy.


Przeczytane: 02.01.2016
Ocena: 8/10


8 komentarzy:

  1. Ach, jak to cudownie znaleźć w blogosferze kolejną fankę Bukowskiego! Uwielbiam tego Starego Świntucha, choć rzeczywiście niektóre jego teksty nie trzymają poziomu. Ale warto wytaplać się w tym gnoju, żeby odnaleźć choćby jedną perełkę, która powali na kolana. A Buko, jak przystało na łaskawego autora, pozostawia tych perełek znacznie więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno się z Tobą nie zgodzić. Może się wydawać, że w tekście jest więcej złego niż dobrego, ale tak nie jest. Zabawne anegdotki nie należą do literatury wysokiego polotu, ale tych śmiesznych fragmentów nie ma aż tak dużo. Zresztą, to nieważne. W Bukowskiego ważna jest autentyczna prawda.

      Usuń
  2. Wielki wstyd się przyznać, ale jeszcze żadne dzieło Bukowskiego nie wpadło mi w ręcę. Czasami, przeglądając blogi, mam wrażenie że za dużo jest tych wszystkich książek. Przeczytałabym ich wiele, ale brakuje mi czasu, doby i życia... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat chociaż na jedną książkę Bukowskiego trzeba znaleźć czas w życiu! :)

      Usuń
  3. Przeczytałam kawałek książki autora i to zdecydowanie nie dla mnie. Co kto lubi.
    Pozdrawiam
    Biblioteka Tajemnic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - co kto lubi. Pisarz jest dość... specyficzny :)

      Usuń