wtorek, 20 września 2016

6. Erin Morgenstern "Cyrk Nocy"

Ludzie widzą to, co chcą zobaczyć. W większości przypadków to, co im się wmawia.

Proces, w którym książka staje się jedną z moich ulubionych jest tak skomplikowany, że nigdy nie próbuję go zrozumieć. Wiem, co mi się podoba, ale ulubione elementy czasami nie wystarczają, abym książkę obdarzyła jakimś głębszym uczuciem. Całości dopełnia magia. Magia, którą "Cyrk Nocy" Erin Morgenstein przenosi w słowach na kartkach osnutych piękną okładką i chronionych przez skrzydełka w białe i czarne paski. 

To imię wkłada jak kapelusz. Może je zdjąć, kiedy ma ochotę.

Gdybym miała streścić wspominaną pozycję jednym słowem, wybrałabym "plastyczność". Choć biel i czerń, czyli jedyne barwy w cyrku, wydają się smutne, opisy buchają kolorami. Cyrk ma w sobie magię pomimo tych podstawowych barw, a jeszcze większe zaklęcia wypowiadane są poza cyrkiem, kiedy cyrkowcy zrzucają z siebie kreacje i przybierają maski swoich prawdziwych postaci. Wtedy też suknie ich mienią się na różne kolory lub na wszystkie jednocześnie- zmieniając swe odcienie przy każdym kroku bohatera. 

Przyszłości nie da się zatrzymać - tłumaczy Celia. - Można się tylko przygotować na jej nadejście.

Choć na odwrocie książki przeczytać możemy, jakoby była to historia miłosna, zatwardziali wrogowie romansów powinni doczytać, co znajduje się przed tymi słowami, bo to "magiczna, ponadczasowa historia miłosna". Wątek romansu zepchnięty został tu na boczny tor, choć wciąż obecny jest w każdym elemencie cyrku. Nie ma tutaj wielkich słów, ani nic patetycznego, ponad wyraz, żadnych gorących pocałunków, schowanych na każdej stronicy. Wydaje mi się, że uczucie zaklęte jest pomiędzy stronami, zbyt intymne dla oczu zwykłego czytelnika. Ale ci czytelnicy, którzy mają w sobie magię - wyobraźnię, mogą wymalować w swojej głowie obraz głównych bohaterów, czyli Marca i Cecilii, złączonych w uścisku, pomimo celu, do jakiego zostali stworzeni- rozgrywki, z której żywy może wyjść tylko jeden gracz.

Rozbić jest łatwo, uświadamia sobie. 
Prawdziwą sztuką jest scalić. 

Ale oprócz nich, choć to oni są twórczym elementem widowiska, są jeszcze inne postaci, które podtrzymują to wyjątkowe widowisko. Bohaterowie, który pojawiają się w różnych momentach życia cyrku, dają pełny obraz tego przedsięwzięcia, które trwa i trwa bez końca, pojawia się znikąd i otwarte jest dla ludzi tylko po zmroku. To ich punkt widzenia sprawia, że książka jest taka magiczna i nieprzewidywalna. Autorka bawi się czasem, przeplatając miedzy rozdziałami wydarzenia to wcześniejsze, to późniejsze, bo czas jest przecież nieobliczalny. Choć z początku skoki te mogą powodować frustrację, czytelnik szybko przyzwyczaja się to tych niezwykle impulsywnych zmian w latach. 

Wolę myśleć, niż pamiętać. 

Wspomniana magia sprawia, że kpię z ostatniego zdania, zawartego w lekturze. Nie masz pewności, po której stronie ogrodzenia leży kraina snów. Czy aby na pewno? Bo ja dostrzegałam znaczącą różnicę pomiędzy książką, a światem realnym. Choć może, z drugiej strony, plastyczne obrazy w niej zawarte sprawiały, że sama nie wiedziałam już, czy są one jedynie fikcją, czy rzeczywistością.

Wolę poruszać się po omacku, żeby lepiej docenić mrok. 

Polecam każdemu, a w szczególności osobom, którym cyrk kojarzy się z zapachem zgniecionej trawy, smrodu wygłodzonych zwierząt, tandetnymi strojami przepoconych iluzjonistów, oszukanymi sztuczkami akrobatów podtrzymywanych na linkach. "Cyrk nocy" zmienia ten obraz i sprawia, że aż ma się ochotę być tam i czuć w powietrzu zapach karmelu, jedzonego podczas oglądania prawdziwej cyrkowej sztuki.

Ludzie zwracają na coś uwagę, dopiero gdy da im się ku temu jakiś powód. 


Przeczytane: 27.08.2015
Ocena: 10/10




6 komentarzy:

  1. Swego czasu, chciałam się z nią zapoznać. Później jakoś przeszła mi na nią ochota, ale nie wykluczam, że w przyszłości skuszę się na jej lekturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco polecam, bo książka jest dość unikalna i naprawdę ciężko o podobną w czytelniczym świecie.

      Usuń
  2. Skusiłam się na zakup tej książki na jakiejś wyprzedaży chyba i ... jakoś nie miałam weny by przeczytać. Przyczyniła się do tego również jakaś niepochlebna recenzja, ale kiedyś zapewne przeczytam :) Bardzo magicznie ją opisałaś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, bo ta książka jest magiczna, naprawdę! Ja swój egzemplarz kupiłam za 3 złote, więc może jest to ulubiona książka do przecen :D

      Usuń
  3. Kiedy o książce było głośno postanowiłam,że trochę poczekam aż ten szum ucichnie. Myślę,że już nadszedł jej czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie pamiętam, aby kiedykolwiek było głośno, a to znaczy, że faktycznie jest już czas ;)

      Usuń