wtorek, 13 września 2016

1. Tervetuloa! Słowa wstępu




Dawno temu żyła sobie mała dziewczynka, która uwielbiała bajki swojej babci. Babunia zawsze brała ją na kolana, głaskała po długich włosach i opowiadała historie, tworzone spontanicznie wraz z kolejnym wypowiadanym słowem. Żadna bajka nigdy się nie powtórzyła, choć było ich mnóstwo. W ten sposób rozwinął się w dziewczynce dar wyobraźni, który wykorzystywała na wszelakie sposoby. Na pewnym etapie swojego życia postanowiła pisać książeczki, które też ilustrowała. Maleńkich tomików było tak dużo, aż w końcu dziewczynka założyła domową bibliotekę. Każdy domownik, a było uch wielu, posiadał własną kartę biblioteczną i zmuszany był do czytania ich małych dzieł.

Dziewczynka uwielbiała czytać książki. W drugiej klasie szkoły podstawowej w ciągu roku szkolnego przeczytała ich ponad 200, dzięki czemu wygrała klasowy konkurs czytelniczy. Później książki przestały ją aż tak bawić, ale na każde urodziny życzyła sobie książkę lub encyklopedię o ciekawych treściach dotyczących zwierząt lub historii. Miała też w zwyczaju poczytywać straszne historie, które krążyły w Internecie. Szkołę podstawową żegnała ze słowami swojej ulubionej polonistki, którą sądziła, że świat o tej dziewczynce jeszcze usłyszy. To właśnie ta kobieta rozwijała w dziewczynce wyobraźnię, rzucając jej wyzwania w postaci wypracowań, w których pozwalała jej wyrażać swoją niepochlebną opinię na temat przeczytanych lektur, o ile była to krytyka podparta rzeczowymi argumentami. 

W gimnazjum dziewczynka stała się dziewczyną, która kochała pisać. Powróciła jej miłość do książek, które zabierała ze sobą do szkoły. Tam bowiem wolała siedzieć z nosem w tekście i słuchawkami w uszach. Odwiedzała bibliotekę, z której wychodziła z naręczem nowych pozycji, a pieniądze odkładała na zakup książek. Ówczesna literatura młodzieżowa przypieczętowała jej miłość do wampirów, choć tak naprawdę wolała te z ostrymi kłami. To było jednak nieważne. Ważne było to, że książki i muzyka stały się jej inspiracją. Uwielbiała grać na gitarze, choć nie lubiła śpiewać. Pisała fan fiction, a stworzone opowiadanie wrzucała do sieci. Pozytywna reakcja czytelników napędzała ją coraz bardziej, choć w pewnym momencie temat ucichł. Chciała stworzyć coś swojego, więc porzuciła FF. Pisywała własną prozę, choć szybko się zniechęcała. Później nastąpił przełom, a w jej głowie powstał On- Alexander. I choć pojawiał się w jej wyobraźni dość często, to równie często z niej uciekał. Najważniejsze jednak, że w tamtym czasie odkryła w sobie miłość do Finlandii i pewnego fińskiego zespołu.

W liceum miłość do książek wzrosła, podobnie jak krytycyzm wobec lektur i szkolnego programu. Język polski stał się mało kreatywny, a wymagano od niej schematycznych szablonów wypracowań maturalnych. Wiedziała więc, że okres trzech lat zabijania wyobraźni musi w jakiś sposób przetrwać. Powrócił Alexander, teraz już niemal żywy. W tym czasie powstało mnóstwo fragmentów prozy z jego udziałem, a większość jego wypowiedzi znów wrzucała do sieci. Ponowna dobra reakcja czytelników potwierdziła ją w przekonaniu, że kiedyś wyda książkę. Ale takie przejściowe pisanie to za mało. Pisała więc pierwsze recenzje książek, którymi także dzieliła się w Internecie.

Wybór studiów nie był ciężki. Dziewczyna nie chciała iść na coś związanego z pisaniem, gdyż nie wyobrażała sobie, aby jej hobby zamieniło się w przymusowe rzemiosło. Analizując wszystkie plusy i minusy, w końcu wybrała psychologię. To było to, co chciała robić. A przecież psychologia pomoże jej też w pisaniu, prawda? Tworzenie bohaterów z wiedzą psychologiczną miało być świetną zabawą. Przystosowanie się do realiów nowego życia wymagało czasu. Pierwsza praca, wymagające studia... Pierwszy rok niemal zabił jej wyobraźnię, jednak postanowiła walczyć, a pisanie recenzji nie odciągało jej od pasji aż tak bardzo. Zwątpiła w siebie, ale koncert jej ukochanego zespołu dodał jej skrzydeł. Tak minął drugi rok studiów. Aż w końcu nastąpił przełom. Palce zaczęły ją świerzbić, aż w końcu napisała niemal 40 stron ciągłego tekstu książki. Postanowiła też zrealizować stare plany i założyć bloga. 

Dziś właśnie to robię. Po kilku latach postanowiłam wrócić do sieci. Potrzebuje swojego miejsca, w którym mogłabym realizować siebie, a przede wszystkim- kontaktu z kimś, kto mnie czyta. Feedback zawsze mnie napędzał, a komputer, na którym pisze, nie potrafi przekazać mi informacji zwrotnej na temat napisanego rozdziału. Książka jest też czymś dużym i wymagającym sporej motywacji. A motywację mogę czerpać z tego miejsca. Ale czy kiedyś wydam książkę? Nie wiem. Chcę ją po prostu napisać.

Jaka będzie tematyka tego miejsca? Przede wszystkim będzie to blog recenzencki. Nie ograniczam się, jeśli chodzi o książki, więc każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Wychodzę z założenia, że biblioteczka sama w sobie nic nie mówi o czytelniku. No, może jedynie powiedzieć, czy dana osoba jest otwarta na nowe gatunki literackie. Ważniejsze jest bowiem to, co czytelnik sądzi na temat książek, które trzyma na swojej półce. Tak więc ja mogę przeczytać każdą książkę, ale nie każda będzie mi się podobać. Od jakiegoś czasu, można powiedzieć, kolekcjonuję przeczytane woluminy. Chcę mieć każdą książkę, którą wypożyczyłam z biblioteki, przeczytałam w formie elektronicznej, czy też wysłuchałam audio. Mam spore zaległości, dlatego moja biblioteczka wciąż pozostaje skromna. 


Ale to miejsce będzie nawiązywać także do innych moich pasji. Być może pojawią się tutaj recenzje filmów lub płyt muzycznych. Z chęcią będzie dzielić się z Wami muzyką, która jest nieodłącznym elementem mojego życia. Na pewno podzielę się też moją fińską fascynacją, a kto wie, może pojawi się tutaj coś związanego z psychologią. Najważniejsze są jednak książki. 

Z racji tego, że na swoim koncie mam mnóstwo recenzji, sukcesywnie będę je tutaj dodawać. Przede wszystkim pojawiać się będą świeże recenzje. Jakie? Nie wiem. Książkę czytam, kiedy mam na nią ochotę, więc ciężko cokolwiek dokładnie przewidzieć. Mój stosik książek jest natomiast potężny, więc tym bardziej trudno stwierdzić, po co sięgnę następnym razem.

Mam nadzieję, że przyjmiecie mnie w swoje książkoholiczne kręgi, które mogę zasilić swoimi opiniami. Szerzenie czytelnictwa w Polsce powinno być obowiązkiem każdego miłośnika książek, więc oto i jestem.


Moi moi!                                   

4 komentarze: