środa, 30 sierpnia 2017

134. Nowości na stosie

Sierpień już prawie za pasem, a ja  dopiero teraz zorientowałam się, jak wiele recenzji mam do napisania. Żeby było śmiesznie, na recenzje czekają książki, które na blogu jeszcze się nie pojawiły w postaci moich nowości. Nazbierało się ich trochę, przez co musiałam sprawdzić maile z ostatnimi zamówieniami, żeby w ogóle wiedzieć, co ostatnio pojawiło się na mojej półce. Tak to jest, kiedy nie pisze się na bieżąco. Wszystko jednak powoli wraca do normy, a ja budzę się z blogowego letargu.

W ostatnim czasie dotarły do mnie aż cztery przesyłki z książkami. Tym razem jednak, na szczęście, skromniejsze niż zazwyczaj. Zatem co nowego zamieszkało na moim stosie?

Na pierwszy ogień poszła pierwsza przesyłka z Nieprzeczytane. Padło na "Lesbijkę" Eryka Edwardssona, którą już przeczytałam i zrecenzowałam tutaj. Obowiązkowe były Muminki (tym razem jako "Opowiadania z Doliny Muminków"), choć tym razem czytało mi się je dość topornie, ale więcej o tym niebawem w recenzji. Przeczytaną książką jest też "Zamach na heroinę" Hanny Łąckiej. Dawno nie zdarzyło mi się przeczytać książki w jeden dzień, ale tę połknęłam na raz - sama tematyka nie jest lekka, a przez swoją formę książka często wprowadzała mnie w stan prychania i rzucania nią, niemniej była wciągająca. Pod tym tytułem znajduje się "Boskie przyrodzenie. Historia penisa". Zdradzę tylko, że książka cienka i niepozorna, a niezwykle ciekawa. Planuję dziś ją dokończyć i jak najszybciej napisać o niej kilka słów. Na zakończenie tego zamówienia zostało "Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek", które planowałam od dawna. Zauroczył mnie tytuł, okładka jest piękna, a tematyka przypadająca do mojego gustu. Zobaczymy, jak będzie z wykonaniem.

Drugie zamówienie przyszło prosto z wydawnictwa Vesper. Tam mogłabym zrobić zakupy na niebotyczną kwotę z racji wydanych biografii muzycznych. Coś dla mnie, rozpływam się za każdym razem, kiedy zerkam na stronę sklepu internetowego. Gdybym mogła, zamówiłabym wszystko na raz.  Naprawdę. Nie wahałabym się ani chwili. Musiałam jednak zadowolić się czymś mniejszym i wybrałam pakiet trzech książek, w dodatku w bardzo dobrej cenie. No i po raz pierwszy przyszło do mnie takie zamówienie, że każda książka była zafoliowana i do każdej została dołączona zakładka z motywem konkretnej książki. W końcu na mojej półce pojawiła się książka "Ja, Ozzy", którą przeczytałam kilka lat temu - dopiero teraz wezmę się za recenzję. Przeczytałam już "Zaufaj mi, jestem dr Ozzy" i tak, tak, recenzja niebawem. Do przeczytania została mi więc tylko biografia "Black Sabbath. U piekielnych bram".

Następnego dnia znów przyszła do mnie paczka, kolejny raz z księgarni internetowej Nieprzeczytane. Skusiłam się głównie na "Lato" Tove Jansson, które chciałam przeczytać jeszcze w ostatni wakacyjny miesiąc. Nie było więc szans, żebym czekała i zwlekała z zamówieniem. "Lato" mnie oczarowało, ale to możecie już wiedzieć z recenzji, która dostępna jest tutaj. Oprócz tego postawiłam znów na coś fińskiego (choć tak naprawdę jedynie napisanego po fińsku przez Słowaczkę) i na coś, co od dawna miałam w planach - "27, czyli śmierć tworzy artystę". Opis książki zapamiętałam inaczej, ale pamieć mogła spłatać mi figla. Niemniej, książka prawdopodobnie przypadnie mi go gustu, choć już wiem, że mała czcionka będzie utrapieniem. Trzecią zamówioną książkę też od dawna miałam w planach i jest to "Fanny Hill. Wspomnienia kurtyzany". Kilka razy już ją przewertowałam i już nie mogę doczekać się lektury.

Na koniec doszła do mnie skromna przesyłka z Aros. "Przerwaną lekcję muzyki" miałam w planach od dawna, przeczytałam ją niemal od razu (połknęłam w niecałe dwa dni) i zostałam oczarowana. Do koszyka wkradła się "KochAna", dość impulsywnie, ale tematyka przeze mnie lubiana, jeśli można to tak ująć. Na koniec zamówiłam coś, o czym marzyłam, czyli "Frankenstein". Dracula już od dawna za mną, teraz czas na drugiego kultowego potwora. Już jestem zachwycona wydaniem i przepięknymi ilustracjami, a przecież jeszcze nie zaczęłam czytać.

Tak więc teraz już wiedzie, jakich recenzji możecie spodziewać się w najbliższym czasie. Oprócz tego czas przygotować małą niespodziankę na pierwsze urodziny bloga.


6 komentarzy:

  1. Nie zazdroszczę Ci tych nowości, gdyż jest ich zbyt wiele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie zazdroszczę półce, bo i tak już jest przeładowana.

      Usuń
  2. Oh te twoje "Muminki" :D No i czekam na tę niespodziankę. :D <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muminki to największa moja fińska miłość zaraz po fińskich widokach, fińskiej mentalności i fińskiej muzyce :D

      Usuń
  3. Frankenstein to bardzo smutna książka.Nie mam pojęcja czemu uznawana za horror.Jakoś nie pasuje mi tam(A czytam ten gatunek nałogowo).Ozzy �� i Finlandia ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy, co ja powiem na ten temat, kiedy już przeczytam ;)
      I tak, Ozzy, Finlandia, Muminki :D

      Usuń