czwartek, 17 stycznia 2019

191. Katarzyna Berenika Miszczuk "Druga szansa"

"Druga szansa" Katarzyny Beterniki Miszczuk to dosłownie druga szansa dla mojego czytelniczego romansu z tą autorką. Po niezbyt udanych dwóch tomach "Wilka", postanowiłam zmierzyć się jeszcze raz jej piórem, licząc na to, że jakość będzie dodatnio korelować z wiekiem pisarki. 

Druga szansa to przerażający ośrodek, w którym pewnego dnia budzi się Julia. Dziewczyna nie pamięta zupełnie nic - nie potrafi rozpoznać nawet własnej twarzy. Trafiła tutaj po wypadku, w którym zginęła jej rodzina, a lekarze nie chcą powiedzieć jej, co tak naprawdę wydarzyło się tamtego feralnego dnia. Personel medyczny stwarza pozory normalności, ale fałszywy uśmiech to tylko maska. Nie da się ukryć, że w szpitalu dzieje się coś niedobrego, a groźby śmierci od jednej z pacjentek tylko utrzymują Julię w tym przekonaniu. 

Bardzo lubię książki, które nawiązują do problemów psychicznych - szpital psychiatryczny, terapeuta, uzależnienia, próby samobójcze, choroby psychiczne. Ot, może małe zboczenie studentki psychologii. Niemniej, szlag mnie trafia, kiedy takie powieści są pisane przez osoby, które nie mają bladego pojęcia o pracy psychologa i psychoterapeuty.

"Druga szansa" bazuje na stereotypach - w szpitalu musi być źle, psycholog sam ma problemy psychiczne i próbuje pomóc, chociaż bardziej szkodzi. Dlaczego książka dla młodzieży zniechęca młodych ludzi do korzystania z pomocy psychologa? Dobrze, rozumiem, to tylko na potrzeby książki... Niemniej, warto na sam koniec dodać kilka słów o tym, gdzie można zgłosić się po fachową pomoc. 

Najbardziej jednak zabawne jest to, w książce brak jest rozróżnienia psychologa, psychoterapeuty i psychiatry. To naprawdę trzy różne osoby i mają zupełnie inne zadania w swojej pracy. Terapeutka tutaj jest odwróceniem tego, im terapeutka jest w rzeczywistości. Wymyślone są również nieistniejące jednostki chorobowe, a kwestia leków jest po prostu żenująca - bohaterowie w swoich rozważaniach na ten temat są nielogiczni. 

Brak logiki w ogóle przewija się w całej książce. Bohaterowie przeczą sami sobie, zdania wykluczają się wzajemnie, nie mówiąc już o wydarzeniach. I nie, to nie jest absurd artystyczny - to po prostu brak dokładnie przemyślanego planu akcji. Dodać do tego banalny styl, który uniemożliwia stworzenie głębokich postaci, a mamy już prawdziwe katusze dla czytelnika. 

Rozgardiasz ma jednak swoje plusy - wprowadza dodatkowe uczucie lęku. Niepokój jest w tej książce bardzo wyraźny, co należy pochwalić, bo dzięki temu książka ma klimat, jaki powinna mieć, wnioskując po pięknej okładce. Największy plus przyznaję jednak za zakończenie - czytelnik nie wie, co tak naprawdę się wydarzyło. 

"Druga szansa" okazała się szansą zmarnowaną. Zdecydowanie nie polecam tej książki, a szczególnie odradzam ją ludziom młodym lub/i mającym problemy natury psychicznej. 

Wydawnictwo: Uroboros
Data wydania: 6.11.2013 (22.08.2018)
Liczba stron: 330
Przeczytane: 16.09.2018
Ocena: 2/10

26 komentarzy:

  1. Po Twojej recenzji zdecydowanie stwierdzam, że książka nie dla mnie i na pewno po nią nie sięgnę.
    Pozdrawiam cieplutko. ;**

    P.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem wredna, ale przeczytałam recenzję tylko po to, żeby zobaczyć co złego o tej książce napiszesz :P Mam na pieńku z książkami Miszczuk od dawna, a większość internetu jakoś nie podziela moich opinii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, to najlepszy komentarz na moim blogu :D Też jestem zdziwiona opiniami o książkach tej autorki. Do tych najbardziej kultowych nie dotarłam - może one faktycznie są dobre. Ale wiem na pewno, że ta książka do dobrych (ba, do przeciętnych!) książek nie należy.

      Usuń
  3. Szkoda, że książka okazała się słaba. Nie znam jeszcze twórczości autorki, ale chciałabym sprawdzić czy się z nią polubię. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponuję więc zacząć od czegokolwiek innego :D

      Usuń
  4. To było moje pierwsze i raczej już ostatnie spotkanie z twórczością tej autorki. Też miałam wrażenie, że powieść jest bardzo niedopracowana, portrety bohaterów stworzone na szybko i tak bez polotu i głębi. Fakt, jest dość mrocznie i zakończenie również na plus, ale jednak to taka niedojrzała historia dla niewyrobionego czytelnika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem nawet, czy nadaje się to jako niedojrzała historia dla niewyrobionego czytelnika. Patrzę na siebie z czasów podstawówki i wiem, że wtedy też rzuciłabym tą książką o ścianę. Być może nawet szybciej niż teraz.

      Usuń
  5. Szkoda że tak słabo wypada, pewnie z niej zrezygnuję.

    OdpowiedzUsuń
  6. Akurat ta książka autorki średnio wpasowała się w mój gust, jednak polecam Ci serię "Kwiat paproci" autorki, która jest naprawdę świetna :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam sporo o tej serii, ale podchodzę do niej jak do jeża :D

      Usuń
  7. Niestety, dla mnie też duże rozczarowanie :(

    OdpowiedzUsuń
  8. No szkoda, ale zdarzają się i słabe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - ważne jednak, żeby później trafiły się dobre :)

      Usuń
  9. Ciekawa jestem czy mi przypadnie do gustu

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawy blog. trochę przrażający, ta pasja do wampirów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiedziałabym, że to przerażające, ale może to kwestia obeznania z tematyką :D

      Usuń
  11. Ja w ogóle nie rozumiem fenomenu tej autorki. Ludzie się zachwycają, a moim zdaniem jej powieści są niedopracowane i nie do końca dobrze napisane. Za mną jedynie "Obsesja" i "Paranoja", kreowane na takie pasjonujące i trzymające w napięciu thrillery, a nie mają w sobie ani kawałka tajemnicy czy emocji. Taka o, obyczajówka z wątkiem kryminalnym, w dodatku słabym. O "Drugiej szansie" nie słyszałam, ale pojechałaś dobrymi argumentami, żeby ją odrzucić ;D Są zdecydowanie lepsze powieści z tematyką problemów psychicznych. Polecisz coś? ;)

    Pozdrawiam!
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja bardzo lubię książki Miszczuk :) Drugą szansę czytałam już jakiś czas temu, ale pamiętam, że bardzo mi się podobała. Tyle, że może ja nie podeszłam do niej tak fachowo jak ty, bo studentką psychologii nie jestem ;) Szkoda, że Tobie się nie spodobała.

    OdpowiedzUsuń