niedziela, 8 października 2017

143. Timothy D. Walker "Fińskie dzieci uczą się najlepiej"

Jako studentka psychologii w edukacji oraz miłośniczka Finlandii, musiałam sięgnąć po nowość na rynku czytelniczym, która łączy te dwie dziedziny - "Fińskie dzieci uczą się najlepiej". Nie muszę chyba mówić, że jestem entuzjastką fińskiego systemu edukacji? Temat ten jest na tyle ciekawy i tak obszerny, że poruszałam go na niejednej swojej prezentacji. Przygotowując się do nich, brakowało mi solidnej wzmianki na temat fińskich szkół w polskim obiegu, więc chętnie przygarnęłam na swoją półkę ten tytuł. 

Zerkając na okładkę, od razu rzuca się w oczy, że autorem nie jest Fin. Timothy D. Walker to młody amerykański nauczyciel, który wraz ze swoją fińską żoną przeprowadził się do Helsinek, gdzie podjął pracę w powszechnej szkole podstawowej. Nie mając za wiele pojęcia na temat fińskich szkół, od razu zderzył się z inną rzeczywistością, do której nie był przygotowany. Rzeczywistość ta jest lepsza, choć trudno i ciężko się do niej dostosować. 

Prawdę mówiąc, jestem odrobinę (trochę bardzo) rozczarowana tą książką. Sądziłam, że autor wykaże inność fińskiego systemu edukacji od podstaw - od samego rozplanowania trybu nauki, rodzajów szkół do systemu oceniania i życia codziennego w placówkach. Łudziłam się, że jego praktyczne zaplecze pokaże, jak naprawdę wygląda nauka w fińskiej podstawówce. Na to właśnie przygotował mnie opis na odwrocie. 

Patrząc jednak na napis pod tytułem, można spodziewać się jakiegoś poradnika - i chyba właśnie tak należy rozpatrywać tę pozycję, bo to tylko rady dla nauczycieli, zainspirowane fińską edukacją. Nic więcej. Kilka sytuacji dla przykładu i kilka słów wprowadzających do rozdziału. 

Problem tej książki polega na tym, że nie wiadomo, do kogo miała być adresowana. Do nauczycieli? W takim razie po co tak duże zaplecze teorii dydaktyki, skoro pedagodzy na całym świecie znają ją (lub powinni) doskonale. Wydawca sądzi, że to "inspirująca lektura dla rodziców, dziadków, nauczycieli i każdego z nas". Jasne, tylko szkoda, że autor nie zaznaczył, jak wygląda cała "teoria" szkół w Finlandii. Wdrożenie kilka jego rad do swojego sposobu uczenia może być bardzo dobre, ale nie zbawienne dla uczniów, bo to głównie sam system odpowiada za fenomen fińskich szkół, a nie pojedynczy nauczyciel - o tym powinien pamiętać każdy polski nauczyciel, który sięgnie po tę lekturę. 

Nie mówię jednocześnie, że książka jest zła. Jest ciekawa, ale o fińskim systemie edukacji niewiele się z niej można dowiedzieć. Ba, więcej można wywnioskować na ten temat ze skrzydełek okładki  (a jeszcze więcej z posłowia) niż z samego tekstu, choć to może być przejawem kreatywnej formy wydania. Zapewne dla niektórych tytuł okaże się inspirujący i zachęci do zmian w swojej pracy, ale... Proszę Was. Autor nie udzielił super innowacyjnych rad - każdy mógłby na to wpaść, gdyby tylko trochę ruszył głową. Z drugiej strony, skostniałość i schematyczność w polskich szkołach nie pozwalają nawet na tak niewielki przejaw kreatywności. 

Lektura dla nauczycieli? Owszem, choć muszą się oni przygotować na małą powtórkę z wykładów na studiach. Dla ludzi zainteresowanych edukacją lub Finlandią, a przede wszystkim fińskim systemem edukacji, bardziej polecam kilka rozdziałów z książki "100 fińskich innowacji społecznych" (recenzja tutaj). Daje ona większe wyobrażenie o fińskich szkołach oraz pokazuje brutalną prawdę. Kultura kulturą, ale fińskie szkoły są dobre, bo różnego rodzaju obszary są ze sobą powiązane - edukacja dzieci z trybem pracy dorosłych, praca dorosłych z kwestią mieszkań i tak dalej. "Fińskie dzieci uczą się najlepiej" to tylko dopełnienie tegoż tytułu.

Przeczytane: 07.10.2017
Ocena: 5/10

6 komentarzy:

  1. Szkoda, że książka wypada raczej blado, bo przyznam, że przez chwilę chciałam się z nią zapoznać, mimo że nie jestem nauczycielką. Ale cóż, chyba jednak sobie daruję, chociaż nadal ciekawi mnie jak kwestię edukacji rozwiązano w Finlandii na poziomie systemowym i czy u nas możliwe byłyby takie zmiany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli temat Cię bardzo ciekawi, polecam właśnie "100 fińskich innowacji społecznych" + artykuły, które krążą po sieci, choć nie są po polsku.

      Usuń
  2. Spojrzenie człowieka "z zewnątrz" przynosi niekiedy ciekawą i wnikliwą analizę danego wydarzenia/zjawiska/tradycji, itd. Innym razem jednak jest właśnie tak pobieżne i nie do końca oddające, o co chodzi, jak w tej książce (sądząc po Twojej recenzji). Szkoda, bo temat edukacji fińskiej jest ciekawy i chciałoby się dowiedzieć o nim jak najwięcej. Czuję, że rzeczywiście lepiej sięgnąć po wspomniane przez Ciebie artykuły, niż zaprzątać sobie głowę tą książką.

    Pozdrawiam,
    Ania z https://ksiazkowe-podroze-w-chmurach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno powiedzieć, czy to było prawdziwe spojrzenie z zewnątrz - w końcu facet był nauczycielem w fińskiej szkole. Tak jakby był więc uczestnikiem sytuacji, obserwatorem uczestniczącym.
      Jeśli chodzi o tematykę fińskiej edukacji - więcej da lekturze "100 fińskich innowacji". Zdecydowanie.

      Usuń
  3. O,...
    Dzięki za szczerą opinię.
    Chciałam sięgnąć po tę książkę zachęcona wywiadem z autorem z gazecie, ale już nie chcę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio ktoś napisał do mnie dokładnie to samo, więc pozwól, że się powtórzę - obawiam się, że więcej można wyciągnąć z wywiadu. Ale wywiadu nie czytałam, tak tylko wnioskuję ;)

      Usuń