sobota, 13 maja 2017

118. Chloe Neill "Niektóre dziewczyny gryzą"

- Jesteś wulgarna.
- Ja jestem wulgarna? Właśnie zaproponowałeś, żebym została twoją dziwką.

Minęło naprawdę sporo czasu, odkąd książka Chloe Neill "Niektóre dziewczyny gryzą" wpadła mi po raz pierwszy do rąk. Jako fanka literatury z wampirem jako motywem głównym (jakikolwiek wampirzy ten wampir by był... czy raczej nie był), wiedziałam, że przeczytanie jej będzie kwestią czasu. I tak, po długiej przerwie od tamtego kontaktu, zapoznałam się z pierwszym tomem serii "Wampiry z Chicagolandu". Zapewne gdyby nie atrakcyjna cena pakietu dwóch tomów, nigdy bym już do niej nie wróciła, gdyż tytuł zupełnie zniknął w gąszczu innych książek. 

Byłam wściekła na siebie za własną głupotę i zastanawiałam się, jakim cudem, na litość boską, wyhodowałam w sobie przywiązanie do mężczyzny, który odpychał mnie z taką determinacją.

Powieść to swoiste sprawozdanie głównej bohaterki z pierwszych dni bycia wampirzycą. Merit nigdy nie chciała przejść na wampiryzm. Stwórca zbezcześcił jej prawo do wolnego wyboru, czyniąc ją jedną ze swoich Nowicjuszek. Ale i on nie miał czasu na decyzje - dziewczyna umierała, zaatakowana przez innego wampira. Gdyby nie Ethan, nie żyłaby w ogóle. Ani jako wampir, ani tym bardziej jako człowiek. Ale czy cena nie była zbyt wysoka? Teraz musi porzucić całe swoje dotychczasowe jestestwo i odnaleźć się w nowej roli, której zupełnie nie akceptuje. 

Piosenka się kończy, a ty gapisz się na cichy, ciemny dom przed sobą, chwytasz klamkę i wchodzisz z powrotem w swoje życie. 

Trudno jednoznacznie określić mi, jaka była ta książka. Już po kilku stronach zaczęła zapowiadać się jak banał i musiałam ją odłożyć na kilka dni, żeby wrócić do niej z niecierpliwością wertując strony, aby dobrnąć do końca. Gdyby nie fakt, że na półce czeka już drugi tom cyklu, odłożyłabym zapewne tę książkę po dwudziestu stronach i zupełnie sobie odpuściła. Momentami omijałam spore fragmenty, koncentrując się jedynie na czytaniu dialogów, co okazało się w zupełności wystarczające, aby rozumieć temat na bieżąco. 

Prawie straciłam oddech, kiedy ogień ogarnął moje kończyny.

Problematyczna była też dla mnie akcja. Nie czułam wcale napięcia, czy zbliżania się do punktu kulminacyjnego. Prawdę mówiąc, myślałam, że owym punktem będą zupełnie inne wydarzenia, aniżeli te, które miały miejsce. Być może wszystko to przez wewnętrzne rozterki bohaterki. Uznałam, że to wystarczająca wskazówka, żeby sądzić, że tego dotyczyć będzie właśnie sedno tematu. Okazało się inaczej, na szczęście (naprawdę, bo ów wewnętrzny konflikt sprawiał, że bohaterka miejscami była nie do zniesienia). Szkoda tylko, że ciekawie zaczęło się robić dopiero pod koniec... 

Dwoje to towarzystwo, troje to dom wariatów.

Wracając jednak do dialogów - stanowią dobrą stronę tej powieści. Problem z moją oceną całości tej pozycji polega na tym, że styl autorki jest całkiem niezły, jak na książkę takiego polotu. Zdecydowany plus należy się właśnie za wypowiedzi i cięty język Merit oraz innych bohaterów, którzy, jako tako, zarysowani są w miarę wyraźnie. Niemniej, kilkakrotnie zaśmiałam się przy lekturze, a o to ze mną niełatwo. 

Czyż karma nie była dziwką?

Raczej nie polecam tej pozycji. Chyba, że ktoś się nudzi i z chęcią prześledziłby wzrokiem riposty świeżej wampirzycy. W innym wypadku radzę zabrać się jednak za inną lekturę, aniżeli "Niektóre dziewczyny gryzą". Nie doradzam też, aby sięgnął po nią ktoś, kto ma ochotę na lekką lekturę w leniwe popołudnie. Z tego powodu, że sama nie wiem, czy książka jest lekka, czy raczej nie. Wszystko wskazuje, że owszem, jednak sama borykałam się z oporem podczas czytania. Nie wiem, czym było to spowodowane, bo przecież wymagającą lekturą bym jej nie nazwała, a męczyłam się z nią okropnie.

Ale byłam żywa. Teraz już byłam tego prawie pewna. 

Przeczytane: 18.05.2015
Ocena: 4/10


10 komentarzy:

  1. Wampiryzm w literaturze nie jest moim ulubionym motywem, więc tym bardziej będę omijać tę książkę. Mam nadzieję, że następna lektura, po którą sięgniesz będzie zdecydowanie lepsza:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obecnie skończyłam drugi tom... tego czegoś. Ale teraz już czytam coś lepszego ;)

      Usuń
  2. Ja za to jakoś nie przepadam za książkami z motywem wampirów. Jedyna seria, jaką o nich przeczytałam, to "Zmierzch" :D

    Pozdrawiam
    Caroline Livre

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po "Zmierzchu" też nie przepadałabym za wampirami :D

      Usuń
  3. Niekiedy lubię sobie przeczytać coś w klimatach wampiryzmu, ale skoro Tobie się nie podobała ta książka, to ja mogłabym nią rzucić o ścianę... Dziękuję wobec tego za to, że nigdy się na nią nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam bliska rzucenia o ścianę... I rzucenia w ogóle :D

      Usuń
  4. Uwielbiam wampiry, ale skoro miałabym się męczyć podczas lektury tej książki, to chyba sobie odpuszczę :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz wampiry, to tym bardziej ta książka może Ci się nie spodobać - wampiry bez wampiryzmu, pijące krew z woreczków.

      Usuń
  5. Zdecydowania nie mam czasu na nudę i niezbyt porywające powieści. :) Dziękuję za ostrzeżenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nuda nie jest nudna przy tej książce :)

      Usuń