wtorek, 18 kwietnia 2017

113. Charles Bukowski "Faktotum"

Zebrało się wokół nas kilka komarów. Krążyły na wysokości naszych oczu. 
- Ciągnie je do wina - zauważył mój towarzysz. 
- Skurwysyny są znałogowione. 
- Wiedzą, co dobre. 
- Piją, żeby zapomnieć o swoich kobietach. 
- E tam! Piją i tyle. 

Im więcej książek Bukowskiego czytam, tym mniej mam do powiedzenia na temat jego twórczości. Dlaczego? Ponieważ jedynie mogę zachęcić do poznania jego dzieł. Mogę zachęcać i zachęcać, ale żadne niebukowskie zdania nie oddadzą charakteru jego książek. Nic nie może do autora zachęcić bardziej niż jego własne słowa. 

Poeta. Każdy człowiek jest poetą. 

Na moje piąte spotkanie z Bukowskim wybrałam "Faktotum", czyli powieść składająca się z osiemdziesięciu siedmiu krótkich rozdziałów. Tym razem nie były to zróżnicowane tematycznie opowiadania, a chronologicznie ułożone historie o wspólnym trzonie, który stanowiła praca. Henry Chinaski przedstawia czytelnikowi swoje zajęcia zarobkowe, dzięki którym udaje mu się jakoś utrzymać przy życiu, zdobyć kobietę, pisać i obstawić kilka zakładów na wyścigach konnych. A jak wiadomo, prac tych było wiele.

Bez przerwy powtarzałem sobie, że nie wszystkie kobiety na świecie to kurwy, tylko mnie się taka trafiła.

Już zanim sięgnęłam po tę pozycję, wiedziałam, że będzie mi się podobać. Tak już mam - uwielbiam Bukowskiego i nie sądzę, aby jakakolwiek jego proza mogłaby mi nie przypaść do gustu. Obawiałam się jednak, czy "Faktotum" będzie mi się czytało lekko czy będę musiała się trochę pomęczyć. Nad większością próz Bukowskiego musiałam odrobinę posiedzieć, jedynie "Listonosza" przeczytałam jednym tchem w ciągu niedługiej podróży. Kiedy już zorientowałam się, że spoiwem łączącym rozdziały jest tematyka pracy, obawiałam się, że odrobinę większa powaga motywu spowoduje pewną ciężkość. 

Zawsze zaczynałem pracę z przeświadczeniem, że wkrótce zrezygnuję lub zostanę wyrzucony, co dawało mi pewien luz, niesłusznie brany za inteligencję lub jakąś tajemną siłę wewnętrzną. 

Ale proszę Was. Bukowski i powaga? Dla Bukowskiego praca jest najmniej poważnym tematem spośród wszystkich. Jego stosunek do zdobywania pieniędzy jest tak lekceważący i ironiczny, że czytało się przyjemnie i lekko, ale zarazem refleksyjnie. Dawno nie zastanawiałam się tak intensywnie nad własną pracą zawodową, jak przy czytaniu tejże książki. Każdy pracoholik i zadufany w sobie niby ważny człowiek powinien zapoznać się z tą lekturą. 

Jeśli nie potrafisz być dżentelmenem, to nie bądź przynajmniej świnią.

Może i wszystkie rozdziały kręciły się wokół pracy, a Bukowski wydaje się płytką pijaczyną, to miałam wrażenie, że ta książka ma drugie dno. W moim odbiorze "Faktotum" było tak naprawdę o tym, co jest ważne w życiu każdego człowieka i o tym, co wpływa na to, że czujemy się szczęśliwi, a także o byciu sobą i poszukiwaniu własnej istoty. Może tylko ja tak odbieram ten tytuł, ale warto zaryzykować, przeczytać i to sprawdzić. 

Oddawałem panu swój czas. Nie mam niczego innego do oddania. Oddawałem to, co człowiek ma najcenniejszego. Za nędznego dolara i dwadzieścia pięć centów za godzinę.

Nie myślcie jednak, że było refleksyjnie i mdło. Nie, od Bukowskiego nie należy się spodziewać żadnych refleksji wprost - czytelnik musi sam dojść do wszystkiego. Chyba klimat tejże książki mogę zamknąć w tym, co chciałam zrobić, czytając ją. Otóż miałam ogromną ochotę rzucić wszystko, wyjechać do Ameryki, łapać każdą pracę, aby tylko jakoś przetrwać, nie przejmować się niczym, pić, palić, zaliczać panienki, jeździć na wyścigi konne, zbierać mandaty i... poznawać życie. 

Odpoczywam. Lenistwo zawsze było kulą u nogi mych ambicji.

Gorąco polecam "Faktotum" fanom Bukowskiego i osobom, które chcą dopiero poznać jego świat. Nie wiem, czy jest to dobra pozycja na rozpoczęcie tej czytelniczej znajomości, ale na pewno jest to najlepsza powieść Bukowskiego, jaką do tej pory przeczytałam. 

- Naprawdę jesteś pisarzem?
- Czasem. 
- Potrzebuję kogoś, kto ma dobre pióro. Dobry jesteś?
- Każdy pisarz uważa się za dobrego. 

Przeczytane: 01.04.2017
Ocena: 10/10

18 komentarzy:

  1. To raczej nie jest książka, w której odnalazłabym się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bukowski na pierwszy rzut oka wygląda tak, że nawet ja bym za niego nie chwyciła.

      Usuń
  2. U Bukowskiego nigdy nie jest bezrefleksyjnie. Czytałam "Faktotum" dość dawno temu i chociaż nie jest to moja ulubiona książka autora, bardzo ją cenię. Bo rzeczywiście mówi wiele o tym, że szczęście jest bardzo delekie od tego, co przeżywamy na co dzień. Szczęście to wolność, a praca, według Bukowskiego, nie jest w stanie nam jej dać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ja znam ludzi, którzy podchodzą do jego prozy dosłownie i bezrefleksyjnie. Chciałabym się więc zgodzić, że nigdy nie jest bezrefleksyjnie, ale to pojęcie bardzo względne.

      Usuń
  3. Wstyd się przyznać ale Bukowski, jest od dłuższego czasu na mojej liście do zapoznania się z jego twórczością, ale ciągle się nie składa. Po takiej opinii tym bardziej mi wstyd i chyba w końcu muszę po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma powodu do wstydu - proponuję po prostu sięgnąć po jakąś jego książkę i przeczytać ;)

      Usuń
  4. Maksymalna nota, fantastycznie trafić na książkę, która tak bardzo do nas przemówi. :) Zapragnęłam i ja ją poznać. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam więc nadzieję, że i Tobie przypadnie do gustu :)

      Usuń
  5. Bukowski to dla mnie zawsze pewnik - niezwykła zdolność kreowania sytuacji i postaci, plastyka słowa. Mistrzostwo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodzę się z Tobą - Bukowski to mistrzostwo. I dla mnie to też zawsze pewnik.

      Usuń
  6. Na tego autora się nie skuszę, ale ja mam tak z Flanaganem - chłonę każdą jego książkę bez zastanowienia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym nazwiskiem jeszcze nie eksperymentowałam ;)

      Usuń
  7. Jeszcze nie czytałam żadnej z książek autora, ale z tego co piszesz koniecznie muszę to nadrobić. Na majówkę postaram się zorganizować jedno z jego dzieł :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię Bukowskiego, ale "Faktotum" jeszcze nie czytałam. Najwyższy czas nadrobić zaległości, ponieważ książka wydaje się majstersztykiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie majstersztyk, ale na pewno jest bardzo dobra :)

      Usuń
  9. Nie wiem czy dobrze pamiętam, ale chyba ten tytuł polecał mi kiedyś znajomy. I wtedy jakoś nie byłam przekonana czy to moje klimaty, ale jak teraz czytam o niej u Ciebie (łącznie z cytatami) to dochodzę do wniosku, że mogłabym się w prozie Bukowskiego całkiem nieźle odnaleźć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bukowskiego albo się kocha, albo nienawidzi. Sądzę, że warto spróbować ;)

      Usuń