wtorek, 17 stycznia 2017

73. Michelle Falkoff "Playlist for the Dead. Posłuchaj, a zrozumiesz"

Przez ostatnie kilka dni na zmianę za nim tęskniłem i nienawidziłem go, czułem się winny i zdruzgotany – właściwie nie wiedziałem, jak powinienem się czuć, oprócz tego, że jakoś inaczej.

Już sam tytuł książki "Playlist for the Dead" sprawił, że chciałam ją przeczytać. Opis na odwrocie okładki uzmysłowił mi, że nigdy nie miałam w ręku niczego podobnego, więc postanowiłam się z nią zaznajomić. 

Czasami się martwię, że już zawsze będę się czuł tak samotny, jak teraz.

Tytułowa playlista została ułożona przez Haydena w noc swojej śmierci - dokładniej mówiąc, samobójczej śmierci. Kiedy Sam rankiem znajduje swojego przyjaciela martwego, jego wzrok napotyka też kartkę, dołączoną do pendrive'a. "Dla Sama. Posłuchaj, a zrozumiesz".

Dobre pomysły nic nie znaczą, jeśli nie potrafisz przekazać ich czytelnikom.

Książka jest sprawozdaniem z kolejnych dni nastolatka, który zmaga się z narastającym poczuciem winy. Szybko doszedł do wniosku, że Hayden popełnił samobójstwo właśnie ze względu na niego. Jednocześnie nie może zrozumieć, dlaczego jego jedyny i prawdziwy przyjaciel go opuścił. Jest na niego wściekły, a to w połączeniu z nastającym smutkiem zatacza błędne koło. Chciałby zrozumieć, ale nie potrafi. A składanka piosenek wcale mu w tym nie pomaga. Jednak okazuje się, że dookoła żyją jeszcze inni ludzie, którzy mogą stać się jego przyjaciółmi.

Czasami, gdy ludzi ogarnia złość, wyżywają się na innych, a przecież otacza nas wystarczająco dużo przemocy.

Próbuję pojąć, jak autorka mogła zepsuć tak fantastyczny pomysł na książkę. Wstęp powiedział mi, że będzie to coś, co na pewno mi się spodoba. Myliłam się jednak. Rozdział po rozdziale przekonywał mnie, że patroni książki są odzwierciedleniem jej poziomu. 

Wiedziałam, że już nigdy nie będę tą samą osobą co wcześniej, i było dla mnie ważne, aby wszyscy to zrozumieli.

Czasami jest tak, że nawet najprostsze słowa i pozornie prosta fabuła są nośnikiem pewnych wartości. Tutaj czegoś takiego nie ma. Wszyscy są czarni albo biali, a koniec końców wszyscy i tak zostają usprawiedliwieni i rozgrzeszeni ze swoich czynów. 

Wiele osób pragnie zniknąć. Może im się nawet wydawać, że tak się już stało. Ale ktoś zawsze ich obserwuje.

Dodatkowo spodziewałam się zdecydowanie lepszego doboru piosenek. Niekoniecznie musiały być one związane z tematyką poszczególnych rozdziałów czy w ogóle samobójstwa. Pokładałam nadzieję w tym, że poziom muzyczny będzie choć o dwa stopnie wyższy. 

Gdyby miał chociaż minimalną zdolność do autorefleksji, dokonałby samozniszczenia. 

Jeśli o mnie chodzi - szkoda czasu na książkę. Na jej korzyść przypada tylko fakt, że szybko i lekko (o ironio) się ją czyta.

Tego właśnie nauczyła mnie ta składanka: jak ważne jest słuchanie. Mam nadzieję, że robię to coraz lepiej.

Przeczytane: 30.01.2016
Ocena: 3/10

18 komentarzy:

  1. Po twojej recenzji mam mieszane uczucia, ale chętnie sama się przekonam.
    Pozdrawiam
    Biblioteka Tajemnic

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że ostrzegasz, bo widząc ten tytuł, pewnie dałabym się nabrać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka nie dla mnie :)

    Pozdrawiam Agaa
    http://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/2017/01/7-recenzja-dary-anioa-miasto-kosci.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie spodziewałam się tak niskiej oceny, po opisie myślałam, że to lepsza książka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że książka wypada słabo, bo kupiłam ją kilka miesięcy temu i wypadałoby w końcu przeczytać. Pomysł na fabułę wydał mi się intrygujący i dający duże pole do popisu dla autorki, więc tym bardziej mi przykro, że potencjał został zmarnowany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej więc szybko przeczytać i mieć to już z głowy. Ale może Tobie się spodoba.

      Usuń
  6. Książka czeka w kolejce na przeczytanie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To już druga recenzja tej książki, którą dzisiaj czytam i w porównaniu do tamtej, dość negatywna. Zwróciłaś tu uwagę na sprawy, które mi też pewnie by się nie spodobały, chociaż książka mnie zainteresowała. Co do wyboru piosenek, to wiadome od razu jest, że jednym się spodoba a drugim nie, bo każdy ma inne gusty, więc nad tym nie powinniśmy się rozwodzić. Może kiedyś przeczytam, ale nie jest to jakiś mój priorytet :)
    Pozdrawiam i serdecznie zapraszam do siebie na recenzję książki "Kasacja".
    BOOK MOORNING

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że są gusta i guściki, ale jak na książkę o takiej tematyce, gdzie wszystko kręci się wokół samobójstwa i muzyki, spodziewałam się po prostu muzyki na wyższym poziomie. Nie mówię tu o swoich preferencjach, ale o odbiorze muzyki z sposób chociaż odrobinę obiektywny. Owszem, pojawiły się może dwa - trzy tytuły, których nie trzeba się wstydzić, ale reszta...

      Usuń
  8. Szkoda, że książka nie spełniła pokładanych w niej nadziei na satysfakcjonujące zaczytanie.

    OdpowiedzUsuń