niedziela, 8 stycznia 2017

68. Anna Król "Rzeczy. Iwaszkiewicz Intymnie"

Tylko że kiedy się jest szczęśliwym, nigdy się nie wie o tym. 

Na pewnie książki przychodzi pora. Kiedy będzie to odpowiedni czas? Jak to rozpoznać? To kwestie, nad którymi nie musimy się martwić. Pewne książki pojawią się w naszym życiu same w odpowiednim momencie. W moim przypadku było tak z książką "Rzeczy. Iwaszkiewicz intymnie" Anny Król. 

Pomyślałem sobie, że żaden biograf nie napisze dobrze mojej biografii, ponieważ w moim zwyczajnym szarym życiu - bez wielkich zdarzeń - nie weźmie pod uwagę intensywności moich przeżyć, która to intensywność nadaje barwę nawet najpospolitszym zabiegom.

Gdybym zaczęła się zastanawiać, zapewne uznałabym, że lekturę odłożę sobie na deser po przeczytaniu wszystkich (lub chociaż większości) dzieł Jarosława Iwaszkiewicza, którego prozę kocham i szanuję, czerpiąc z niej mnóstwo inspiracji. Zostałam postawiona jednak przed okazją, której nie mogłam przegapić, więc stałam się szczęśliwą posiadaczką własnego egzemplarza. Kiedy już ją miałam w rękach, nie mogłam długo czekać i zaczęłam czytać.

Świat wydawał mi się piękny, ale zupełnie niewytłumaczalny.

Na plus zasługuje sama koncepcja książki. Do napisania poszczególnych rozdziałów zainspirowały autorkę przedmioty, będące iwaszkiewiczową spuścizna - guzik, płaszcz, portfel, fotografia lub raczej wytarty ślad na niej. Każdy rozdział rozpoczyna przepiękne zdjęcie, choć nie zawsze przedstawia on przedmiot zainteresowania. Ten jednak zawsze jest w kilku słowach opisany. Warto zwrócić uwagę właśnie na wydanie - wszechobecna zieleń odpręża, a fotografie osnute są mgłą przeszłości i teraźniejszą tęsknotą za tym, co odeszło.

Dwóch ludzi żegna się z życiem, ale wciąż pragnie życia, łyka je, pije - i tak się nim zachwyca. Dziś w tej smutnej włóczędze obaj byliśmy szczęśliwi. 

A sama treść? Jest... Jest po prostu przepiękna. Dawno nie czytałam tak wysublimowanej i delikatnej książki, w której czas płynie i szybko, i wolno. To idealna pozycja, aby zwolnić. Autorka w niezwykłe, choć proste słowa ubiera suche fakty z życia pisarza, przedstawia swój stosunek do owego przedmiotu oraz drogę, w której się z nim zetknęła. Ponadto stworzyła coś, co z początku wydawało mi się mocno przesadzone - ożywiła Jarosława. Oczyma wyobraźni widziała scenki, w których Iwaszkiewicz mógł kiedyś się znaleźć, a później je opisała. Są one mniej lub bardziej fikcyjne, ale oddziałują na czytelnika.

Wniosłem do naszego małżeństwa kufer książek, jedno ubranie i mnóstwo dobrych chęci.

To nie jest jedynie książka o Iwaszkiewiczu. To książka o silnej miłości, o literaturze, o namiętności, o pasji, o życiu, o starości, o rozporządzaniu majątkiem, o muzyce, o błędach, o przemijaniu,... Tak. Przemijanie jest tutaj bardzo wyraźne. Jarosław Iwaszkiewicz kiedyś, Anna Król teraz - w tych samych miejscach, choć zmienionych przez czas. Ich drogi się schodzą, scalają w jedność i tworzą artystyczną jedność. Nigdy się nie spotkali, ale są jak mistrz i uczennica, złączeni tą samą wrażliwością, estetyką i emocjonalnością. Anna wyruszyła w literacką podróż za Iwaszkiewiczem, odnajdując nieżyjącego od lat pisarza.

Jak oddawać rzeczywistość? Jakimi sposobami ją przekomponowywać? Jak tworzyć, by sztuka była odpowiednikiem, nie zwierciadłem życia? Na razie nie możemy się tym martwić. Tak dużo już znaczy, jeżeli się żyje. A jeżeli w dodatku jeszcze się tworzy... to luksus prawdziwy na te czasy.

Jednak przede wszystkim książka jest to człowieku. Nie ma tu nic kontrowersyjnego i szokującego - to nie książka o biseksualiście, o wielkim pisarzu, o dyplomacie. Owszem, te kwestie też się tu pojawiają, choć przedstawione są bez zbędnego szumu. Podkreślę raz jeszcze - to książka o człowieku. 

Jak pogodzić się ze zniknięciem młodego pięknego stworzenia, które tyle uczuć skupiało w piersi, które umiało tak okazać, że kocha, że wszystko kocha [...]. To są wszystko meteory, przelotne kamienie, które świecą, ocierając się o atmosferę, i znikają; zostaje po nich tylko świetlny ślad. Ileż znaczy tu tylko poezja; płatki opadły z gałązek, które kwitły tak obficie, i zasuszyliśmy te płatki w księgach, płowieją w nich i wiotczeją, ale są relikwiami jedynymi obumarłych żyć. 

Nie jest też to pozycja, którą można szybko przeczytać i odłożyć na półkę. Czytelnik, który chce szybko mieć za sobą kolejne strony, aby dorzucić do swojej biblioteki kolejny tytuł, będzie zawiedziony. W tę historię trzeba się wczuć. Jeśli ktoś da sobie czas oraz pozwoli sobie na błogie, bardzo powolne i delikatne płynięcie, szybko skończą mu się strony do wertowania. To prawdziwa uczta dla duszy, a przy tym okazja do poznania nie tylko Iwaszkiewicza, ale zanurzeniu się w człowieczeństwie i samym sobie.

Najdotkliwsza jest właśnie ta nieodwołalność, to zakończenie wszystkiego. Że już nie można sobie powiedzieć, to jej opowiem, co ona na to powie, jak jej się to będzie podobało. Jaka będzie jej reakcja.

Przeczytane: 23.12.2016
Ocena: 10/10

18 komentarzy:

  1. Szczerze powiedziawszy, nie interesuje mnie sama postać, a po taką literaturę sięgam tylko, jeśli muszę albo akurat mam na półce. Nie dlatego, że sama w sobie jest zła: po prostu mniej mnie interesuje.
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bardzo rozumiem, jak wygląda przymus sięgania po taką pozycję. To nie jest zwykła biografia, a raczej wariacja na temat Iwaszkiewicza, więc nie wiem, kto mógłby i w jakim celu kazać ją komuś czytać.

      Usuń
  2. Iwaszkiewicza cenię za niezwykłą wręcz wrażliwość i specyficzny, acz przepiękny sposób przelewania myśli na papier. Po przeczytaniu Twojej recenzji mam wrażenie, że jego biografce udało się wychwycić i opisać właśnie te cechy pisarza. I choć uważam, że najpierw powinnam zapoznać się z całą pisarską twórczością Iwaszkiewicza, a dopiero potem zabrać się za biografię, będę miała tę pozycję na oku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam wrażenie, że Anna Król wzięła sobie do serca cytat o intensywności przeżyć Jarosia, dlatego wyszło tak eterycznie.
      Wcześniej sądziłam podobnie jak Ty. Teraz jednak widzę, że zostałam natchniona do Iwaszkiewicza i będę jeszcze bardziej osobiście oraz intensywnie odbierać jego twórczość.

      Usuń
  3. Pięknie napisałaś o tej książce.
    Twórczość Iwaszkiewicza znam niestety słabo, ale mam nadzieję, że kiedyś to się zmieni. A może po tę książkę sięgnę wcześniej? Zobaczymy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :)
      Może sięgnięcie po tą książkę wcześniej będzie świetną inspiracją do odkrywania dzieł Iwaszkiewicza?

      Usuń
  4. Świetna recenzja! :) Myślę, że to literatura nie w moim guście. Nie chciałabym sięgnąć po nią i się męczyć z czytaniem. Jednak książka wydaje się być warta uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Książka naprawdę jest godna uwagi, ale faktycznie szkoda, żebyś się z nią męczyła ;)

      Usuń
  5. Nie wiem czy lubię i znam Iwaszkiewicza na tyle, by czytać jego biografię z pełnym zainteresowaniem. Z drugiej jednak strony sam zamysł tej książki wydaje mi się arcyciekawy. Kusisz, oj kusisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby skusić Cię jeszcze bardziej - ciężko to nazwać w zasadzie biografią, bardziej nazwałabym to wariacjami na temat Iwaszkiewicza.

      Usuń
  6. Masz rację co do tego, że pewne książki pojawią się w naszym życiu same w odpowiednim momencie. Ja tak miałam wiele razy.
    Odnośnie powyższej pozycji, postaram się mieć ją na uwadze, ale to za jakiś cas, bo obecnie mam inne zobowiązania czytelnicze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie i na nią przyjdzie u Ciebie odpowiednia pora ;)

      Usuń
  7. Cytaty, które umieściłaś bardzo mnie do tej książki zachęcają, podobnie jak twoja recenzja. Kiedy znajdę wiecej czasu, sięgnę po tę pozycje i zobaczę, czy i mnie urzeknie.
    Pozdrawiam
    annwithbooks

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cytaty pochodzą z samych dzienników Iwaszkiewicza. Ale zapewniam, że Anna Król pisze równie wybornie.

      Usuń
  8. Bardzo cenie sobie takie pozycje, choć często sięgam po lżejsze i odprężające książki. Ta jednak wydaje się idealna na powolne oswajanie się z nią, niespieszne czytanie w trakcie urlopu i refleksje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, właśnie - nostalgiczny czas urlopu będzie idealny dla tej książki.

      Usuń
  9. Słabo interesuję się Iwaszkiewiczem i jego twórczością, jednak Ty piszesz tak, że od razu co wydaje mi się malo ciekawe, staje się nagle bardzo ciekawe. Zgadzam się z Twoimi słowami, że w tę historię trzeba się wczuć.
    Pięknie dziękuję za komentarz u mnie, chcę Cię dodac do obserwowanych, ale nie wyświetla mi się taka opcja u Ciebie. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie próbowałam coś z tym zrobić. Ja swoich obserwatorów widzę jedynie po zalogowaniu, choć ich liczba wzrasta. Nie wiem, co się dzieje, ale usunięcie tej opcji i uruchomienie jej na nowo nic nie dało. Będę próbować dalej, kiedy znajdę trochę czasu.

      Usuń