wtorek, 25 października 2016

26. Lewis Carroll "Alicja w Krainie Czarów"

Nie ma sensu wracać do tego, co było wczoraj, bo ja wczoraj byłam kimś innym. 

"Alicję w Krainie Czarów" zna każdy. Pytanie tylko, czy ów każdy zna wersję filmową, czy książkową? Genialny film Tima Burtona zrobił ogromną furorę, przywracając książkę do łask czytelników, w których głowach obraz ekranizacji pozostał na zawsze. Jednak przed reżyserem na rynek weszła także "Alicja..." produkcji Disney'a, z którą wcześniej tytułowa bohaterka była utożsamiana. Kto więc zna Alicję z książki?

"Bądź taka, na jaką wyglądasz", czyli prośnej rzecz ujmując: "Nigdy nie wyobrażaj sobie, że jesteś inna, niż inni mogliby sobie pomyśleć, że to, jaka byłaś, lub też jaka mogłaś była być, nie jest niczym innym niż to, czym mogło się było innym wydawać, że jest czymś innym". 

Przyznam, że przez lata żyłam w cudownym odrętwieniu i zauroczeniu filmową wersją. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z książkową Alicją. Postanowiłam nieco podciągnąć się w literaturze dla dzieci, dlatego wybór tej powieści był nieunikniony. Ba, czekałam na niego z niecierpliwością.

To dzięki miłości, dzięki miłości kręci się świat. 

Rynek czytelniczy oferuje ogrom wydań i przekładów. Została zaproponowana mi wersja dwujęzyczna, gdyż podobno wówczas idealnie widać grę słów Lewisa Carrolla. Cóż, wydanie, przynajmniej według mnie, było zbyt prozaiczne jak na taką książkę, dlatego w końcu postawiłam na najnowszy przekład na język polski z cudownymi ilustracjami Tove Jansson.

- Gdyby każdy pilnował własnego nosa - warknęła ochryple Księżna - świat kręciłby się o wiele szybciej niż teraz.

Pani Jansson (tak, tak, ta od Muminków) postawiła na proste rozwiązanie - Alicja na tle Krainy Czarów miała jako jedyna przypominać normalną, ludzką dziewczynkę. Mało tego, miała być dziewczynką współczesną nam, czytelnikom. Bez wątpienia, zamysł ten został zrealizowany. A inni bohaterowie... Cóż, ilustracje zapierają dech w piersi. Są po prostu cudownie proste, bez zbędnego upiększania i przerysowania, przez co wersja ta postawiona jest w całkowitej opozycji do filmu Tima Burtona (choć kocham go nad życie). Nie przypadłoby to do gustu starszym dzieciom, które otoczone teraz są zabawkami z milionem funkcji i lalkami z toną biżuterii, czy tysiącem fikuśnych ubranek. Perfekcyjną kreskę rysunków na pewno docenią dorośli, ale również najmłodsze dzieci. Sama za cel postawiłam pokazanie ich mojej małej kuzynce, chociaż odraczam to z obawy przez swój cenny egzemplarz.

- Teraz, kiedy mnie pan o to pyta - zaczęła Alicja, nic nie rozumiejąc - to nie myślę, żebym...
- Skoro nie myślisz, to nie gadaj - oświadczył Kapelusznik.

Co do samej treści... Można wziąć ją dosłownie, czy też doszukiwać się setek interpretacji w wielu kontekstach. Książkę można czytać każdego dnia i każdego dnia rozumieć ją w zupełnie odmienny sposób. Wydaje mi się, że właśnie na tym polega magia "Alicji w Krainie Czarów" - na odebraniu dosłownego znaczenia słów autora, zrozumieniu tysięcy ich interpretacji oraz znalezieniu tej najbliższej swojemu sercu.

- Gdybyś znała Czas tak dobrze jak ja - powiedział Kapelusznik - nie mówiłabyś o nim "czas", ale "pan Czas".

Jeśli ktoś nigdy nie czytał jeszcze "Alicji..." musi jak najszybciej nadrobić zaległości. Jeśli nie zakochasz się w niej od pierwszego wejrzenia, daj jej drugą szansę. Jest tego warta. Być może to nie jest Twój moment na tę lekturę, choć z pewnością kiedyś przyjdzie na nią czas. Bo na pewno nikt nie jest za stary na cudowną Krainę Czarów.

Alicja zaczynała wierzyć, że rzeczy naprawę niemożliwych jest doprawdy bardzo niewiele. 


Przeczytane: 28.09.2015
Ocena: 10/10



17 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Założę się, że ktoś taki na pewno się znajdzie, choć ja takiego delikwenta na pewno nie zrozumiem ;)

      Usuń
  2. A wiesz, że ja nie czytałam... Myślę, że nadrobię (jeśli nie zapomnę :)).

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham film Burtona i mam zamiar obejrzeć kolejną część już niedługo :) A i książkowa jest świetna, chociaż czytałam ją już dawno temu. Chyba pora sobie to odświeżyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja drugą część oglądałam, ale za to nie czytałam. A książkę warto zawsze sobie odświeżyć ;)

      Usuń
  4. Przepraszam, ale ja absolutnie nie znoszę tej książki XD Przeczytałam obydwie części i ani jedna ani druga nie przypadły mi do gustu. Film Tima Burtona jest świetny, ale książkowa wersja to nie moja bajka.
    Pozdrawiam :)
    http://welcome-to-my-little-big-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale chyba jednak małe zainteresowanie chociaż wykazałaś, skoro sięgnęłaś po drugą część i obie ekranizacje ;)

      Usuń
  5. Mea kulpa:-D nie czytalam:-P. Kiedys to zmienie;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mea kulpa:-D nie czytalam:-P. Kiedys to zmienie;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie czytałam książki, ani nie widziałam ekranizacji, chociaż dość dobrze znam historię. Ale na pewno nadrobię to niedługo i przeczytam oryginalą wersję. Poza tym od razu poznałam czyje to ilustracje - ten charakterystyczny styl można poznać zawsze i wszędzie. :D pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia Alicji żyje własnym życiem, ale i tak warto przeczytać. A kreski Tove faktycznie są bardzo charakterystyczne... Choć ja jestem pod wrażeniem pewnego rodzaju inności, jeśli chodzi o jej Hobbita.

      Usuń
  8. Witam:)
    Jak można nie kochać Alicji? Ja od pierwszego spotkania byłam zakochana w całej Krainie Czarów. Znana jest mi i wersja książkowa, i filmowa. To dokładnie wydanie, które Ty masz widziałam w jakimś e-sklepie i zastanawiałam się nad kupnem. Twój wpis mnie przekonał:)
    Alicja w Krainie Czarów znajduje się na liście 100 książek, które trzeba przeczytać przed śmiercią! (wg BBC)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie
    https://zpotrzebypisaniablog.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydanie gorąco polecam! Ale bardziej ze względu na rysunki.

      Usuń
  9. Alicja, Alicja! A ja jej nigdy nie przeczytałam xdd

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń