piątek, 28 października 2016

29. Maggie Stiefvater "Lament. Intryga Królowej Elfów"

Chciałabym uchwycić tę chwilę, zapakować ją w papier i dawać sobie w prezencie, za każdym razem, kiedy się nędznie poczuję.

"Lament" Maggie Stiefvater chciałam przeczytać, odkąd zobaczyłam nad wyraz zachwycającą okładkę. Zieleń oczu, rudość loków, roślinne motywy, miecz na tle koloru trawy... No i ona! Maggie! Sympatia do autorki sprawiła, że znów zaczęłam sięgać po jej książki. "Lamentu" po prostu nie mogłam sobie odpuścić i wkrótce (a raczej po prawie pięciu latach od wydania) znalazła się na mojej półce. 

- Czy zatańczysz z nami jeszcze, dziewczyno?
- Jeśli będę żyć, wpiszę to sobie w grafik - obiecałam.

"Lament. Intryga Królowej Elfów" to pierwsza część cyklu przepełnionego magią, legendami i muzyką. To świat Fejów, o których Deirdre Monaghan wcześniej jedynie śpiewała przy akompaniamencie anielskich dźwięków harfy, wyszarpywanych delikatnie przez jej palce. Do czasu. Kolejny jej występ poprzedza dziwny sen, a sam koncert uświetnia przy jej boku tajemniczy chłopak ze snu- Luke. Od tego momentu wszystko się zmienia... Choć może zawsze było inne, ale ona tego nie dostrzegała?

- Nie możesz sobie poradzić? Nie potrafisz zabić tej dziewczynki? Czemu?
- Bo ją kocham. - Jego głos brzmiał beznamiętnie i rzeczowo, jakby mówił "niebo jest niebieskie".

Byłam zafascynowana fabułą, jaka została mi zarysowana przez wydawcę. Pomyślałam, że to właśnie jest to! Już wyobrażałam sobie, jak Maggie rozwija swoje pisarskie skrzydła przy takich wątkach... Niestety, tym razem jednak odrobinę się przeliczyłam. 

- Fascynacja to bardzo mocne słowo - powiedziałam. - Rośliny fascynują ogrodników. Gwiazdy - astronomów. Owady fascynują tych, no, entomologów. Nie wiem, czy chcę być badana. Nie wiem, czy warto mnie badać.

Pierwsze obawy pojawiły się, kiedy już chwyciłam swój egzemplarz do rąk. Dlaczego ta książka jest taka cienka? Jak niby jedna z moich ulubionych autorek mogła zamknąć się w tak małej liczbie stron? Jak to możliwe, aby upchnąć tam wszystkie obiecane motywy?

Delia była jak tort z arogancji oblany polewą z poczucia wyższości - a ja, szczerze mówiąc, byłam na diecie.

No właśnie... Jakoś to się udało. W dodatku całkiem nieźle. Obawiam się, że bardziej rozbudowane wątki tutaj wcale by się nie sprawdziły. Akcja działa się prędko, a przez to niesamowicie wciągała. 

 - Jesteś teraz jednym z nas. Jesteś związany muzyką. Jesteś w jej mocy. Muzyka to twoje życie. 
Luke spojrzał na mnie. 
- Będę tutaj, dopóki gra muzyka, ślicznotko. Weź swoją harfę. 

Cały czas w głowie miałam to, że jest to książka dla nastolatek, a jej główna bohaterka ma szesnaście lat. Raz na jakiś czas wyczuwałam to pomiędzy dobrymi fragmentami, ale ostatnie strony... Jak można być tak infantylną i odmóżdżoną osobą?! Co za okropna bohaterka! I to główna! Nie, nie, nie! Próbuję wmówić sobie, że to tylko wina tłumaczenia. Niestety, kreacja bohaterów- głównych- pozostaje beznadziejna także na innych frontach. Dlaczego Luke jest taki cudowny? Bo potrafi pięknie grać na flecie? Przecież nic więcej o jego dobrych stronach nie wiemy... Dlaczego inne charaktery są tak płytkie i jednolite? Brr!

I żadnej z tych twoich cech już nic nie zmieni

Muszę tutaj zaznaczyć, że mniej ludzkie istoty zostały stworzone idealnie. Na pewno mają też więcej charakteru niż główna bohaterka. I o ile to ona tak bardzo drażniła mnie swoim niskim ilorazem inteligencji tuż przy końcu książki, to samo zakończenie jest smakowitą wisienką na torcie. Choć dość koślawym torcie... 

- Dziwnie wydziwiam? - zapytałam. 
- Miałem powiedzieć: cudnie cudujesz. 

Pomimo dość bezbarwnej osoby Dairdre, sięgnę po kolejną część. Głównie z powodu zaciekawienia przez perfekcyjnie zakończenie, które nie daje jednoznacznej odpowiedzi na to, czy wszystko będzie dobrze, czy też prawdziwe kłopoty dopiero się zaczną. 

Niby się zaśmiałam. Ona niby też.

Pozycja obowiązkowa dla fanów wróżek i fantastycznego świata celtyckich legend.

Jesteś taka jak ja. Przyglądamy się temu światu, prawda? Nie uczestniczymy w nim. 




Przeczytane: 01.05.2016
Ocena: 6/10



10 komentarzy:

  1. Szkoda że główna bohaterka zawiodła, sama opowieść zapowiada się bardzo ciekawie. Uwielbiam takie magiczne i tajemnicze książki o wszelakich nadnaturalnych stworzeniach, jednak tą niestety będę musiała sobie odpuścić. Nie toleruję irytujących bohaterów ;/
    Pozdrawiam
    Moment Of Dreams ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Irytujący bohaterzy to jeszcze nic... Gorzej, kiedy główny bohater jest irytujący. Zdradzę, że bohaterka w drugiej części jest jeszcze słabsza.

      Usuń
  2. Opowieść zapowiada się bardzo fajnie, ale znam Maggie i wiem, że nie spodoba mi się. Ta autorka nie może pisać cienkich książek! No i nie toleruje irytujących bohaterów..
    Pozdrawiam, Aelin

    https://posrodpolek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj Maggie pisze w zupełnie inny (gorszy) sposób. A cienkie książki to w jej przypadku przekleństwo.

      Usuń
  3. Ahh... Maggie. Od jej serii Drżenie nie miałam okazji czytać jej dalszych książek, a szkoda, bo dwie pierwsze części Drżenia mi się bardzo podobały. Trzecia pozostawiła lekki niesmak :/

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw właśnie spotkałam się z tą serią, ale nie dokończyłam jej. Trzeci tom wciąż mi zalega, ale aż boję się do niego zerkać.

      Usuń
  4. Nie słyszałam o tej autorce, ani o serii! Póki co jestem z dala od wszelkich legend, ale zachęcasz mnie niesamowicie do sięgnięcia po taką literaturę! :) Dawno nie zatapiałam się w świecie magii... ;)

    Pozdrawiam i zostaję tu u Ciebie na dłużej! Zdecydowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie znasz autorki, to polecałabym na początek niesamowitą serię "Drżenie", ale tam nie ma magii. No, przynajmniej nie takiej ;)

      Usuń
  5. Ja jestem bardzo ciekawa tej pozycji, bardzo lubię takie klimaty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, takie klimaty są świetne! A w tej książce jest on utrzymany.

      Usuń