środa, 26 października 2016

27. Fabian S. Körner "Podróżnik do wynajęcia"


Co oznacza kariera, własność? Od wewnątrz karuzela dla chomika również wygląda jak szczeble kariery. 

Na książkę "Podróżnik do wynajęcia" zwróciłam uwagę ze względu na serię, do której ona należy. "Z różą wiatrów" już niejednokrotnie się spotkałam, a jedna z oferowanych przez nią książek stała się moją ulubioną. Że tytuł i opis z tyłu okładki wydawały się intrygujące, postanowiłam ją przeczytać. Prawdę mówiąc - nie jestem ani specjalnie zauroczona tą opowieścią, ani też znudzona. Nie mogę powiedzieć, że książka mi się nie podobała, ale jednocześnie czuję duży niedosyt i, niestety, rozczarowanie. 

Pieniądze nie są motywacją, a ograniczeniem, dlatego za kreatywność nie da się nimi zapłacić. 

Książka jest krótka, choć treściwa i stanowi swoiste sprawozdanie z podróży autora. Fabian Körner postanowił rzucić swoje dotychczasowe życie i rozpoczął podróż podobną do tych czeladniczych sprzed wieków. Chciał zdobyć jak największe doświadczenie i wyciągać wnioski z każdej pracy, jakiej się podejmie. Jedynym jego wynagrodzeniem miało być zapewnienie wyżywienia i miejsca do spania. 

Brak świadomości to matka wszystkich przygód, ale gdy człowiek mądrzeje, nie ma już odwrotu. 

Każde wydarzenie zostaje przedstawione w kolejności chronologicznej, dzięki czemu czytelnik nie może pogubić się w licznych wątkach. Chociaż lektura jest przyjemna, czytelnik nie wynosi z niej zbyt wiele. Wszystko raczej dotyczy samego autora. Materiał na bloga idealny, ale na książkę - niekoniecznie. Zbyt mało informacji o kulturze, niewiele interesujących zdarzeń typowych dla danego kraju, choć autorowi udało się oddać ogólny charakter miejsc, w których przebywał. 

Tak, - tutaj można smakować powietrze podczas wdechu. 

Podtytuł książki "1 człowiek, 5 kontynentów i fucha za fuchą" powinien zostać zmieniony na "1 człowiek, 5 kontynentów i tyle samo fuch". Tak naprawdę autor podejmuje się tylko jednej pracy w jednym miejscu. Wraca też do poprzednich pracodawców. Rozumiem, podróżowanie przez dwa lata jest męczące... Ale autor też zrobił sobie przerwę. Jak dla mnie w dwuletniej podróży było za mało intensywności - tak mało, że opisanie wszystkiego zajęło nieco ponad 200 stron. 

Chciałem spełnić marzenie o podróżowaniu, bym potem, z ulgą i uwolniony od tego pragnienia, mógł powrócić i robić to, co trzeba.

Prace też wyobrażałam sobie inne. Pojęłam szybko, że mają one dotyczyć zawodu autora, ale on chyba nie zdawał sobie sprawy z wszechstronności wyuczonych umiejętności. Prace nie są związane z daną kulturą, tylko kulturą w ogóle, globalną. Podobną pracę mógłby dostać na miejscu, w Niemczech, choć wówczas nie wzbudziłby w pracodawcy takiego zainteresowania. Spodziewałam się jednak bardziej tamtejszych zajęć, a nie czegoś, co mogłaby napisać każda osoba, będąca w delegacji. 

Chciałbym samodzielnie odkryć to, co mnie uszczęśliwia. 

Trudno też powiedzieć, aby autor liznął prawdziwego życia codziennego i rodzinnego w danej kulturze. Jeśli już zamieszkał z tradycyjną rodziną, szybko od niej uciekł. Później mieszkał z obywatelami danego kraju, ale zbyt bogatymi, aby mógł poczuć realia danego państwa. Głównie mieszkał u ludzi z zewnątrz danej kultury, młodych i bez rodziny. To nawet nie daje namiastki normalnego życia rdzennych mieszkańców. 

"Nie robię tego dla pieniędzy, które ludzie wrzucają mi do futerału". I właśnie dlatego owi przechodnie tak chętnie mu za to płacą. Widać po nim, że muzykowanie i taniec to jego pasja. 

Największym minusem jest jednak brak zdjęć. Autor pała się też fotografią, więc kilka jego prac mogło się znaleźć w książce. Odwiedził miejsca mniej znane, więc tym bardziej szkoda, że nie pofatygował się o pokazanie czytelnikowi tego, co trudne do wyobrażenia. 

Tymczasem muszę przyznać, że plecak podróżny jest mym przeznaczeniem i że i jedno, i drugie dźwiga się lepiej, gdy to akceptuje. 

W książce daje się odczuć zbyt dużą powierzchowność. Autor skupia się wyłącznie na sobie. Przepraszam, książka podróżnicza na ponad 200 stron i trzy wątki miłosne? To chyba mówi wszystko za siebie. 

Tylko dzięki ciągłemu przekraczaniu granic mogę dowiedzieć się, które zasady i wzorce zachowań mają dla mnie sens.

"Podróżnik do wynajęcia" jest pozycją przyjemną i ciekawą, choć nie oddaje tego, co powinna. Opisywane wydarzenia są ciekawe. Postać autora inspiruje i pobudza do działania, ale opracowany przez niego materiał nie nadawał się na książkę. No, może się nadaje, o ile tytuł i ogólny zamysł, pod którym jest sprzedawana, zostałyby zmienione.

Gdy tylko pojawiam się w obczyźnie, pojawia się znajome uczucie. Zmysły są wyostrzone, szczęście trwa dłużej niż tylko chwilę. Gdziekolwiek spojrzeć, wszystko pojawia się w nowym świetle - nawet to, co znane. 


Przeczytane: 22.07.2016
Ocena: 5/10




7 komentarzy:

  1. Podoba mi sie ten cytat z pieniedzmi i kreatywnością:-) książka wydaje sie warta uwagi:-) :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi sie ten cytat z pieniedzmi i kreatywnością:-) książka wydaje sie warta uwagi:-) :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka ciekawa, fakt, ale nic poza tym :)

      Usuń
  3. Szkoda, że równiez Twoich oczekiwań nie spełniła do końca ;) Nie dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spodziewałam się czegoś zdecydowanie lepszego.

      Usuń