środa, 12 października 2016

19. Brittainy C. Cherry "Kochając pana Danielsa"

Bo udawanie szczęścia to niemal jego odczuwanie. Przynajmniej póki nie przypomnisz sobie, że to tylko pozory. Wtedy jest smutno. Naprawdę smutno. Bo noszenie na co dzień maski jest bardzo trudne. A po jakimś jesteś trochę przestraszony, bo maska staje się Twoją twarzą. 

Nie przepadam za historiami miłosnymi, jeśli nie dzieje się ona na tle wydarzeń fantastycznych. Komedie romantyczne i dramaty o nieszczęśliwych związkach nie wywołują we mnie łez, a typowa literatura kobieca - romanse - nie należy do pozycji, po które z chęcią sięgam, o ile nie są one erotykami (i to nie byle jakimi). 

Zostaw za sobą przeszłość, by przyszłość mogła nadejść. 

Mimo to, "Kochają pana Danielsa" było moją obowiązkową pozycją na wakacje. Wątek romansu pomiędzy nauczycielem a uczennicą sprawił, że po prostu musiałam zdobyć swój egzemplarz. Udało mi się, ale książka leżała na półce przez miesiąc. Przez ostatnie wydarzenia nie czułam się w stanie czytać historii miłosnej z obawy, że znów się rozkleję. W międzyczasie pojawiły się także różne opinie o książce, w tym te złe. Bałam się, że jednak zawiodę się na swojej intuicji i książka wywoła we mnie tylko negatywne emocje. 

Kocham go tak bardzo, że każdy oddech mi o nim przypomina. Zatem czasami go wstrzymuje. Staram się nie oddychać. 

W końcu jednak zdecydowałam się sięgnąć po pana Danielsa, choć zrobiłam to impulsywnie. W pierwszej chwili pożałowałam zakupu, jednak dałam autorce - Brittainy C. Cherry - drugą szansę i odetchnęłam nie tyle z ulgi, co z zachwytu. Niewiele jest rzeczy, które potrafią zmienić nasze pierwsze wrażenie, jednak autorce w jakiś sposób udało się przekonać mnie do swojej twórczości, choć pierwszy rozdział wciąż pozostaje dla mnie katastrofą. Było też kilka złych momentów ogólnie w książce, ale... 

Nie istnieją drugie szanse, 
Tylko pierwsze, które nigdy się nie kończą. 

Szybko przekonałam się, że pozycja ta nie ma zachwycać bogatym słownictwem, czy wyszukanym stylem autorki. Nie czyta się "Kochając pana Danielsa" ze względu na treść samą w sobie, a ze względu na wydarzenia, jakie mają miejsce. A dzieje się sporo (momentami nawet za dużo, jak na mój gust). Wzloty, upadki, wzloty i upadki. Pomimo wielu szczęśliwych chwil, ogół emanuje bólem nawet w owych szczęśliwych momentach, a wszystko przez to, czego doświadczają główni bohaterowie - nie tylko tracą siebie wzajemnie, ale również swoich najbliższych. 

Wiedziałam, że serca mogą cierpieć, ale nie sądziłam, że mogą się wykrwawić z powodu pustki.

Zdecydowanym plusem jest wykorzystanie dzieł Szekspira, w dodatku nie tylko tych najbardziej znanych. To ogromna, ogromna zaleta. Ashlyn i Daniel wręcz zarażają swoją miłością do sztuk szekspirowskich, a autorka subtelnie skłania czytelnika do sięgnięcia po dzieła tego wybitnego dramaturga. 

Wydawało mi się, że samotność jest chorobą. Zakaźną, wstrętną infekcją, która powoli zakrada się do organizmu i przejmuje nad nim kontrolę, nawet gdy z całych sił starasz się z nią walczyć. 

Musze też pochwalić posunięcie ze strony wydawcy - na okładce nie ma mowy nic tym, co dzieje się w książce, przez co czytelnika uderzają toczące się wydarzenia. Nie jest się przygotowanym na to, co ma miejsce już na pierwszych stronach książki, podobnie jak bohaterowie na te radykalne zmiany w swoim życiu. Poza tym opis od wydawcy bardzo zachęca do sięgnięcia po tą pozycję, gdyż jest tam zamieszczona wypowiedź głównej bohaterki - Ashlyn. 

Można przeprosić za uderzenie, choć to nie powstrzyma siniaków. 

Właśnie... Główna bohaterka. Przez pierwszą część książki nie zaszła mi za skórę aż tak bardzo, ale druga część... Niestety, akurat ten charakter bym dopracowała, zważywszy na to, że Ashlyn raz zachowuje się dojrzale, a raz przybiera pozę irytującego dziecka - nastolatki i powoli zostaje obdzierana z dobrego wizerunku, jaki zaprezentowała wcześniej, czyli osoby inteligentnej i błyskotliwej, a przede wszystkim oczytanej. Przez to nie mam w głowie spójnego obrazu o tej postaci i zapewne szybko wyparuje mi z głowy. Prawdę mówiąc, już widzę ją jako szary charakter, bez wyrazu. Swoją drogą, przypomina mi momentami Bellę ze "Zmierzchu" swoim ciągłym rumienieniem się. A szkoda, bo to jedyny minus tej książki... 

Zakochałam się we właściwym facecie, ale w niewłaściwym czasie.  

Mimo tego drobnego ujemnego aspektu, jest to książka godna polecenia. To idealna pozycja na samotny wieczór, gdyż pochłania ją się szybko, angażują w to całą swoją osobę. Jest też świetna na upalne, letnie dni, gdyż nie wymaga od czytelnika zbyt wiele. Zdecydowanie nie jest to książka, wobec której można być obojętnym, ponieważ nawet ze mnie udało jej się wycisnąć kilka łez. I jeśli ktoś uważa, że wątek romansu pomiędzy nauczycielem a uczennicą jest drętwy i przewidywalny, powinien właśnie sięgnąć po "Kochając pana Danielsa". Spodziewałam się, że akcja rozpocznie się pierwszego dnia szkoły, kiedy to uczennica przyjdzie na pierwsze zajęcia swojego nowego profesora i... Znamy to, prawda? A tutaj wydarzenia dzieją się zupełnie inaczej.

Nieważne, co czujesz,
Póki emocje będą prawdziwe.


Przeczytane: 29.08.2015
Ocena: 8/10

26 komentarzy:

  1. Od dawna mam w planach tę książkę. Zebrała tyle dobrych recenzji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciągle odkładam tę książkę "na później"! Koniecznie muszę poznać tę grę emocji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest na tyle wciągająca, że szybko ją przeczytasz i z głowy. Więcej tego przekładania, niż czytania :)

      Usuń
  3. Zaczęłam czytać tę powieść i w połowie odrzuciłam w kąt. Romans pomiędzy nauczycielem, a uczennicą nie przekonuje mnie. Choć trzeba przyznać, że to naprawdę emocjonująca pozycja. Może kiedyś ją skończę, bo nie lubię tak zostawiać książek.
    Pozdrawiam, Nat z osobliwe-delirium.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też by nie przekonał, gdyby nie względy osobiste :) Warto dokończyć. Końcówka jest ciekawa, a pod koniec robi się czysty horror, nie romans.

      Usuń
  4. To jedna z moich ulubionych książki, cieszę się, że znalazłaś tylko jeden istotny minus (z tą Bellą to chyba przesada :P )
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne gdybym wówczas nie potrzebowała takiej książki, dostrzegłabym więcej minusów. Ale z tą Bellą to nie przesada :D

      Usuń
  5. Kolejna dobra recenzja, więc na pewno z chęcią sięgnę po tą książkę.
    Pozdrawiam
    Biblioteka Tajemnic

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystko zależy zawsze od tego co kto lubi :) Ja zakochałam się w twórczości autorki właśnie po lekturze tej książki - była pierwszą a potem już 2 kolejne :) Mimo drobnych minusów i tak uważam że to świetna historia.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, historia jest świetna. Nawet niebanalna, wbrew pozorom.

      Usuń
  7. Koniecznie muszę sięgnąć po tę książkę. Jestem ciekawa czy mi się spodoba, bo czytałam kilka pozytywnych opinii na jej temat. Świetna recenzja, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka ma coś w sobie, więc warto sięgnąć :)

      Usuń
  8. Zapowiada się interesująco, chętnie sięgnę po nią. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Skoro polecasz to może się skuszę :)

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej polecałabym inne książki, ale ta ma w sobie coś magicznego.

      Usuń
  10. Tak bardzo ci zazdroszczę! Mam na nią taki apetyt!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Cieszę się, że książka przypadła Ci do gustu. Mnie także porwała. To mój klimat, a po przeczytaniu wielu powieści tego gatunku potrafię dostrzec perełki. Ta zdecydowanie nią jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka zdecydowanie ma w sobie coś urzekającego ;)

      Usuń
  12. Trochę się obawiam tego "nieporywającego stylu autorki", o którym piszesz, bo łatwo się zrazić już na wstępnie :( Jednak tę książkę już dosyć dawno mam na oku i skoro piszesz, że wydarzenia rekompensują, to zaryzykuję :D
    Pozdrawiam serdecznie i dodaje do obserwowanych :)
    Na planecie Małego Księcia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto przetrwać ten niezbyt udany początek, naprawdę. A styl tak nie rzuca się w oczy, kiedy w książce dzieje się tak wiele! :)

      Usuń
  13. Czytałam i polecam tak jak Ty! Chociaż nie za bardzo pamiętam by bohaterka była tak bez wyrazu, może gdzieś mi to umknęło, a może wyrzuciłam to z pamięci by mieć dobre zdanie o tej książce. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po prostu ja zwróciłam na nią dużo uwagi :)

      Usuń