niedziela, 9 października 2016

17. Charles Bukowski "Historie o zwykłym szaleństwie"

Tak to właśnie wyglądało: nie byłem ani intelektualistą, ani artystą, nie posiadałem też korzeni, którymi może się podeprzeć przeciętny człowiek. Byłem zawieszony pomiędzy dwoma kategoriami, bez etykietki, i zdaje się, chyba tak, to są właśnie początki obłędu!

Uwielbiam Bukowskiego. Zdaję sobie sprawę z tego, że sprawa jest dość dziwna. Teoretycznie tylko mężczyźni (i to też nie wszyscy) powinni pałać do tego pisarza sympatią. Ja jednak go lubię i nic tego nie zmieni, a przynajmniej taką mam nadzieję.

Człowiek jest ofiarą otoczenia, które nie chce zrozumieć jego duszy.

W końcu przyszedł czas na kolejną książkę jego autorstwa. Wybór był prosty. Skoro chcę przeczytać wszystkie jego dzieła, obojętne było, jaką pozycję wybiorę teraz. Padło więc na pierwszą lepszą. Nie miałam nawet pojęcia, jakiej tematyki dotykać będą "Historie o zwykłym szaleństwie".

bogowie nie mogą ciągle srać na tego samego człowieka: mnie. każdy powinien czasem wygrywać. to hartuje ducha. 

Z początku nie zastanowiłam się choćby nad tytułem. Ot, tytuł to tytuł, nie przywiązałam do niego aż takiej wagi. Aż w końcu wyjaśnienie samo nie znalazło. Wyczytałam gdzieś (niestety, nie pamiętam gdzie, ale zapewne był to opis książki znaleziony gdzieś w czeluściach Internetu - w innym miejscu o Bukowskim nie piszą), że sprawa dotyczy właśnie zwykłego szaleństwa. Ale zaraz, zaraz. Jak to? Szaleństwo może być zwykłe? O co chodzi?

ale przecież nie chodzi o współzawodnictwo; prawdziwa sztuka to nie zawody, prawdziwą sztuką może być rządzenie państwem. albo dzieci. albo malarstwo. albo lachociągi. albo cokolwiek innego.

Otóż tak, moi mili. Bukowski mówi wprost, że trzeba być psychicznie upośledzonym, aby dać się zamknąć w ramach zwykłości i codzienności. Trudno się z nim nie zgodzić. Przynajmniej ja podzielam jego pogląd i doskonale rozumiem to, o czym pisze. Sama też dostaję przysłowiowego bzika na myśl o nudnym, schematycznym życiu. Autor bez zbędnych ceregieli wskazuje na objawy kretynizmu nawet u ludzi społecznie szanowanych.

nasze grzechy są fabrykowane w niebie, żeby stworzyć nam piekło, bez którego najwyraźniej nie potrafimy żyć.

Ale normalne (według kryteriów zwykłego człowieka) szaleństwo także pokazane jest w tej pozycji. Znalazły się tutaj także opowiastki z pobytów w ośrodkach leczenia zaburzeń psychicznych. Jest ich niewiele, ale zawsze. Czasami są też wkomponowane w wypowiedzi na ten temat przy okazji innych historii. Dla mnie - jako studentki psychologii - szczególnie interesujące były sprawozdania z psychiatryków. Ot, takie małe zboczenie zawodowe. Mam wrażenie, że to właśnie te fragmenty były najdoskonalsze. Tym bardziej, że Bukowski dostrzegł fakt jakże oczywisty (przynajmniej dla mnie, dla niektórych niekoniecznie). Odkrył, że niektórzy z czubków są naprawdę zdrowi i bezsensownie przytrzymuje się ich w zakładach... Zauważył też tych pozornie zdrowych i zrozumiał, dlaczego zostali umieszczeni na oddziale. Najcenniejsze było dla mnie zwrócenie uwagi na odwrócenie roli, czyli wskazanie chorych umysłowo psychiatrów, którzy decydują o życiu innych ludzi.

Kiedy tak się wlokłem, poczułem, jakbym chociaż częściowo zrozumiał świat. Oczywiście była to nieprawda.

Znalazłam też mnóstwo opisów z zakresu tego pierwszego szaleństwa, które już na pierwszy rzut oka są komiczne. Bo nawet człowiek schematyczny dostrzega niektóre absurdy życia społecznego. Autor podjął się przedstawienia tych niedorzecznych i bezsensownych nonsensów, robiąc to na naprawdę wysokim poziomie.

Jeśli tylko ty widzisz coś, czego inni nie widzą, to albo jesteś Świętym, albo świrem. 

Nigdy nie sądziłam, że Bukowskiego mogę polubić jeszcze bardziej, ale ta książka jakimś cudem przyczyniła się do wzrostu mojego uwielbienia wobec pisarza. Nie mówię od razu, że pozycja jest arcydziełem, ale na pewno jest genialna. Kilka opowiadań nie przypadło mi do gustu, ale większość z nich klasyfikuje bardzo wysoko. Tylko Bukowski potrafi łączyć ze sobą różne wymiary kultury, nie czyniąc tego w sposób banalny i tandetny. Tę zdolność oszlifował do perfekcji i dał temu wyraz właśnie w tej książce. To zdecydowanie jego najlepsze dzieło, z jakim dotychczas się spotkałam.

satyra rysunkowa w gazetach już dawno temu spoważniała i z tego powody śmieszy o wiele bardziej niż wcześniej.

Jeśli ktoś chce wiedzieć, jakie wskazówki Bukowski dałby swoim studentom, musi koniecznie sięgnąć po "Historie o zwykłym szaleństwie". Ale książkę szczerze polecam wszystkim. Sądzę, że jeśli ktoś chce zacząć przygodę z pisarzem, warto rozpocząć ją właśnie od tej pozycji. A jeśli ktoś sądzi, że choroba codzienności i zwykłości zaczyna go dotykać, to ta książka jest idealnym lekarstwem na tą przypadłość.

cykor to człowiek, który potrafi przewidywać przyszłości. chojrak prawie zawsze jest pozbawiony wyobraźni. 


Przeczytane: 04.10.2016
Ocena: 8/10





10 komentarzy:

  1. Przymierzam się do twórczości pisarza i chętnie zacznę od tego szaleństwa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybór tej książki jako pierwszej autorstwa Bukowskiego to świetne rozwiązanie :)

      Usuń
  2. Chyba również będę musiała spróbować, chociaż słyszałam, że to dość ciężka literatura.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... Chyba raczej lekka literatura ciężkiego kalibru.

      Usuń
  3. Niestety książka nie dla mnie. Chyba zależy od gustu.
    Pozdrawiam
    Biblioteka Tajemnic

    OdpowiedzUsuń
  4. Na Bukowskiego muszę mieć nastrój, inaczej nie czerpię tej satysfakcji z czytania. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mam. Muszę mieć wenę, aby docenić jego charakterystyczne pióro :)

      Usuń
  5. A właśnie jakiś czas temu myślałam sobie, że może przeczytać by coś Bukowskiego. A teraz trafiłam na tę recenzję. No to już wiem od czego zaczynać :)
    Ana xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spośród jego książek, które przeczytałam, ta wydaje się najwłaściwsza do rozpoczęcia przygody z tym pisarzem :) Miłego czytania!

      Usuń